czyli wspominając mistrza i małgorzatę i shooting fish.
rękopisy nie płoną, co innego moje grzanki...
co prawda toster nie jest uroczym morphy richards'em i nie podejrzewam by miał duszę, ale zdecydowanie przydałaby mu się wizyta u kogoś takiego jak nieśmiały jez.
poniedziałek, 31 marca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz