piątek, 30 stycznia 2009

ratunku!

czyli użyszkodnik w panice...
w słuchawce spanikowany głos żeński okołoklimakteryczny
nie otwiera mi się komputer
ale komu się nie otwiera i co konkretnie się dzieje?
no przecież mówię, że nie otwiera się
to może oznaczać wszystko - od braku prądu w gniazdku po niemożność zalogowania się do czegoś tam, notorycznie dzwonią, kiedy pada im prąd w gniazdkach, bo przecież jesteśmy od komputerów, a one nie mają nic wspólnego prądem. intuicja mówi mi, że wypadł jej jakiś kabel, czas zatem na pytania podchwytliwe
co widzi pani na monitorze?
coś tam pisze na czarnym tle, jakiś error
tu cię mam!
a co dokładnie jest tam napisane, proszę przeczytać, może keybord error?
co ja tam będę to czytała?
w tle głosuje kolega przerażonej - zresetuj go zresetuj, już dwa razy resetowałam i nic!
opada mi prawie wszystko, ale walczę dalej
bez tego nie mogę pani pomóc
ky ky bo r
komputer nie widzi klawiatury, proszę zajrzeć pod biurko i docisnąć wtyczkę, powinno działać

z plaskiem słuchawki opada mi reszta...

piosenka poranna

pada śnieg, sennie jest okropecznie.
na taką pogodę dobre są towary zastępcze,
na przykład spać...

wtorek, 27 stycznia 2009

jaką by tu wybrać specjalizację?

czyli piosenka na humoru poprawę, lub jak kto woli czym to się kadra naukowa zajmować potrafi - może ja też bym tak chciała?

...na przykład jeden uczony budził bakterię śpiączki,
szczypiąc tę śpiączkę pęsetką w pośladki, nóżki i rączki...


a gdzie tak ją budził? w bakcylu waligórskiego przez olka grotowskiego śpiewanym...

czasy się zmieniają

czyli co noszą po kieszeniach księżniczki*...
proszę bardzo, patrzymy:

klucze do domu i samochodu spięte gustownym karabinkiem w kształcie serduszka ( <-> 5 kg, lucky) ze

  • scyzorykiem victorinox,
  • czytnikiem kart microsd
  • i dwoma pendrive'ami
    (że też do tych 16gb tak_high_endowych_że_ojej nie mogli dospawać uszka, zamiast tego ohydnego etui z gumowego wilka...)
+ nokia n-cośtam,
rękawiczki
i kość pamięci (leciutko nadgryziona hihihihi).

a gdzie szminka i lusterko ja się pytam, no gdzie?

* w fabryce trwa remont, straszliwy zaiste. włażę do windy, którą podróżuje już osobnik z jednej z ekip z jakimiś szpejami. grzecznie pytam, czy mogę, a osobnik szczerząc się woła, ależ oczywiście, jechać z taką księżniczką!

sobota, 24 stycznia 2009

piosenka wieczorna

czyli janda śpiewa osiecką
z różnych powodów dzisiaj, ale zwłaszcza dlatego, że
...migają światła rozmaitych możliwości...,
a
...moje prawo to jest pańskie lewo...

poniedziałek, 19 stycznia 2009

menu

czyli rozterki scrabblisty...
mijając knajpę rzucam od niechcenia wzrokiem na wypisane kredą na wystawionej tablicy menu:
PASZTET
Z DZIKA
Z TRZEMA

dalej jakoś chyba niewyraźnie, bo nagle zaczynam zastanawiać się co to za zwierzę* ten trzem???
* no dobra, ja wiem, że są tacy co jadają pasztety z soi albo inszych fasoli, ale ja się do nich nie zaliczam, choć nie powiem, zdarzyło mi się wyprodukować kilka takich pasztetów sojowych swego czasu, ale czegóż to się nie robi w zaślepieniu uczuciem...

niedziela, 18 stycznia 2009

piosenka na dobranoc

czyli stary dobry robert zimmerman z desire, utwór 4
dawno go nie słuchałam...