piątek, 25 marca 2011

pobudka

czyli kto śmie niepokoić jego lemurowatość...
doprawdy, jak ona śmiała, obudzić, zgonić z łóżka, przecież śpię!!!
futrzasty posiadacz różowych paluszków obrażony oddalił się szukać szczęścia w kuchni.
w sypialni tymczasem gumowe misie zastąpiły baranki i pojawiły się świeżo przebrane poduszki.
a, to rozumiem, pomyślał fińczysław zwijając się w mruczący kłębek w pachnącej pościeli, chociaż nie wiem czemu nie zaniesiono mnie na fotel, przecież już udało mi się nauczyć pana, że zamiast wołać, należy mnie zanieść do miski, a przy ścieleniu łóżka delikatnie przenosić w inne, wygodne miejsce. no cóż, muszę popracować na panią...

pan kotek

czyli wiosna inaczej...
pan kotka był chory i jęczał* w łóżeczku kwitnąc kolejne kwiatki z chusteczek do nosa i wcale nie pachniało wokół wiosną, tylko syropem z cebuli.
jakby tego było mało, słońce uparcie nie chciało świecić, a wiatr odrywał głowy przechodniom.
no ale cóż wiosna, nie musi być wcale tak ciepło**

* "jestem obity jak stary trabant" chociażby
** wały jagiellońskie, etykieta zastępcza, utwór 3

poniedziałek, 14 marca 2011

v jak vendetta

czyli nikt mu nie kazał histeryzować nad ranem.
futrzaści mają już swoje lata, ale choć bracia, starzeją się inaczej.
grubświn z lubością rozlewa się na poduszkach i wygrzewa w plamach słońca, od czasu do czasu żądając hałaśliwie wizyty na balkonie, gdzie kulka dla ptaków i doniczka z wodą z nietoperza.
cymson zaś snuje się po domu i rozpacza tak głośno, że chyba wkrótce odwiedzi nas ktoś z towarzystwa opieki nad zwierzętami.
no i oczywiście gliździ* się kiedy tylko ma okazję. dzisiaj podstępnie wywaliłam go nad ranem za drzwi, bo miałam nadzieję, że uda mi się jednak zasnąć. nie doceniłam jednak pawiana. z krawędzi snu zawrócił mnie atak histerii i rozpaczliwe drapanie w drzwi, próbę sił przerwał budzik c, a ja znów jestem wyspana inaczej.
w ramach rewanżu zarządziłam czesanie drania, a z tego, co zostało na szczotce da się pewnie zrobić izolację całkiem pokaźnego ptasiego gniazda. obrażony histeryk zaszył się w kącie, niedługo pewnie mu przejdzie, więc wieczorną powtórkę z rozrywki mamy jak w banku.

* gliździenie się polega na wpychaniu się między nas w łóżku i wiciu jako ten robal, połączonym ze ściąganiem kołdry, wbijaniem paznokci i łaskotaniu ogonem w nos.

piątek, 11 marca 2011

historie kuchenne

- dzisiaj na obiad curry*
- ale ja byłem grzeczny!!!
***
- wiesz co, rozpakuj górę zmywarki, nie mogę z tymi kubkami, za każdym razem jest ich więcej
- bo one się mnożą
- a ja myślałem, że tylko miseczki mają małe
***
- robię curry
- to dodaj kaszanki**, tobie tez nie będzie smakowało

* z nieznanych przyczyn curry - idealne jedzenie na ponure zimowe dni - nie jest ulubioną potrawą całej rodziny, choć jak przychodzi co do czego, c zasysa dwie dokładki (no może niekoniecznie nieznanych, ostatnio znowu przesadziłam z pastą i przeżerało na wylot sztućce)
** nie jadam i basta!