czyli sprawa robi się poważna...
młotrza potkowa to mały pikuś, pewien supermarket zachwala produkty swierze, na pierwszej stronie, a jakże
sprawdziłam, na stronie 4 wcale nie ma grafik świerzego tylko schab wieprzowy z kością.
jak to leciało z perłami i wieprzami???
środa, 24 września 2008
plakacista w supermarkecie
Autor:
magdandena
o
10:30:00
0
komentarze
wtorek, 23 września 2008
trochę dźwięków i obrazek
wszystko a propos braku słońca i ersatzów, bo jest zimno i pada niemal na głowę (serio, remont robią i poustawiali wielgachne wiadra do których ciurka woda z sufitu).
można radzić sobie z zimnem przy pomocy żywcem z zaprzeszłej epoki słoneczka - pamiątki po mężu birbancie właścicielki (równie muzealnej, lecz dobrze zakonserwowanej, pewnie dzięku poczuciu humoru)
ale bezpieczniej chyba afirmować sun is shining z finley'em quaye, bo eksponat wywala korki i topi listwy zasilające aż miło...
Autor:
magdandena
o
12:24:00
0
komentarze
poniedziałek, 22 września 2008
na dobry tygodnia początek
trochę monotematycznie, ale co tam, keith jarrett at the blue note, płyta 3, utwór 6, a jak ktoś akurat nie ma, to zawsze można posłuchać tu
Autor:
magdandena
o
09:57:00
0
komentarze
sobota, 20 września 2008
coś, co zawsze poprawia mi humor
czyli receptura lasagnowa, wieki temu wymailowana do nas przez pewnego szwajcarskiego artystę awangardowego - po polsku, a jakże, bo to wielki entuzjasta tego języka jest...
zasypany sniegiem do pasa pisze wam rezepture lasagnowa: glodny Robert do sklepu, kupi tamte liscie lasagne ktory trzeba gotowoac albo inne, nie wiem, jakie u was sa. Potem kupi duzo warzywa, n.p. broccoli, marchewki, zellerie, lauch (takie zielony dlugie), i co wam tam polski ogrod saisonalne podaruje. Oczywiscie Robert nie kupi mieso, bo do tego nie trzeba. To co tzreba jescze kupic: sauce pod nazwiskiem Béchamel, ja zawze gotowy sos kupilem, bo nie wiem, jak to sie robi. I czosnek i cebula nie zapominac, i Pelati w Dose duza. Z tym wzystkim, Robert wroci do domu, obiera warzyw i kroi male kawalky. W tym czasie juz woda gotuje, trzeba liscie lasagne w nej kompac przez jakis czas (jesli trzeba, prosze przeczytac na kartonie). Rownoczesznie olivoil do patelni, czosnek i cebula nie za mocno, zeby nie bendzie bronzowe, potem por, marchewka, etc. i moze troche wino sol pieprz i co wam podoba. Na konzu pelati dodac, ale bez czerwonego sosu. Gotowac. Rownoczesznie przygotowac sos bechamelowy i myska zarodporna (no i co?) zwmarowac maslem i pierwszy zut lasagne wkladac. Potem warzywa, potem sos bechamel, znowu lasagne, znowu warzywa, sos, lasagne, itp. A, zapomnialem: ser nasypac na wierzchu, najlepiej parmesan, i hop do przeheizowanego Dingsbums, nie pamietam, do cholery, no Robert bedzie wiedzal. Zostawic w Dingsbums przynajmnej 40 minut nakryty, potem przez 15 Minut bez albo dluzej, do Robert zobaczy. Zmacz nego!
Brakujecie nam bardzo
i czekamy na Maila
pisownia oczywiście oryginalna, przepis zrobił furorę wśród znajomych, ostatnio widziałam go u kogoś na lodówce, już chyba z 10 lat wisi.
zawsze, kiedy robię lasagne, przypominam go sobie i chichoczę, nie wiem czy bardziej z przeheizowanego dingsbums czy z sosu pod nazwiskiem bechamel....
Autor:
magdandena
o
16:32:00
0
komentarze
płyta do słuchania w deszczowe popołudnie
i nie tylko...
dobra do wieszania prania i prażenia orzechów, a także wielu innych czynności, których nie chce mi się wymieniać.
keith jarret w la scali
no i to zakończenie, nie znalazłam go w sieci, a nie chce mi się wrzucać, więc będzie dla odmiany z tokio
smacznego...
Autor:
magdandena
o
16:05:00
0
komentarze
piątek, 19 września 2008
dzień padalca
czyli sieć pojawia się i znika, co wpienia mnie coraz bardziej, bo telefon dzwoni, użyszkodnicy się pieklą i pracować nie można.
poza tym kolejny dzień nachodzi mnie refleksja, że dzieci to zaraza, mimo, że cz zarzeka się, że to nie ona zaraziła mnie łamaniem w człowieku całym. ale ja jej nie wierzę, bo gadzina chrychała od dawna, a teraz leży i choruje, więc pytam kto, jeśli nie ona?
Autor:
magdandena
o
14:02:00
0
komentarze
czwartek, 18 września 2008
budyń śmietankowy
czyli proste przyjemności.
nie pamiętam kiedy jadłam ostatnio budyń, wieki temu chyba. szkoda, że zupełnie zapomniałam o żółtku, taki gotowany z koglem-moglem był dużo lepszy...
Autor:
magdandena
o
17:38:00
0
komentarze
środa, 17 września 2008
transplantologia, słucham
czyli dyski przeszczepiam.
nie tylko dyski z resztą, zasilacze i pomniejsze podzespoły takoż. zainteresowani adopcją frankensteinów mogą kontaktować się droga wiadomą...
Autor:
magdandena
o
12:58:00
0
komentarze
poniedziałek, 15 września 2008
na dobry początek tygodnia
kasia krzaczek - the man i love*
dla s (i nie tylko)
bo zaliczony egzamin z bizancjum to nie jest wszystko, czego człowiekowi potrzeba do szczęścia...
* by g. gershwin & i. gershwin
Autor:
magdandena
o
13:58:00
0
komentarze
środa, 10 września 2008
chodziło za mną wczoraj
zwłaszcza rano, w drodze do pracy
...bruk lśnił jak lustro,
i było tak pusto
bo padał deszcz
...
a potem wyraźnie
zrobiło się jaśniej
choć padał deszcz...*
* historia prosta, j. wasowski, j. przybora śpiewa iga cembrzyńska
Autor:
magdandena
o
09:36:00
0
komentarze
poniedziałek, 8 września 2008
psychot
czyli shrink potrzebny od zaraz.
cymkot po raz drugi w ciąg tygodnia został uwięziony w cz pokoju. oczywiście niechcący, co nie zmienia faktu, że przesiedział tam cały dzień i właśnie odragowywuje traumę.
wygląda jak kupka nieszczęścia i zawodzi żałośnie, robię co mogę, ale pomaga umiarkowanie, a finkot zdecydowanie nie nadaje się do grupy wsparcia, mam przekichane...
Autor:
magdandena
o
18:46:00
0
komentarze
deszcz pada
spać się chce okropecznie, najchętniej zaległabym jak żwirek z muchomorkiem, nie mam nic przeciwko latającym, ślicznym snom
dobranoc...
Autor:
magdandena
o
15:47:00
0
komentarze
piątek, 5 września 2008
przeczytane w drodze do pracy
na koszulce współpodróżującego:
ШИТ
ХЭППЭНС
oczywiście czcionka była bardziej wyszukana, ale zdjęcia nie zrobiłam bo:
primo - byłam zaspana
secundo - fon mi ledwie zipie i czasem zacina się przy robieniu zdjęć, więc mogłoby to chwilę potrwać, a
tertio - osobnik wyglądał antypatycznie i nie chciało mi się nawiązywać z nim kontaktu (werbalnego ani jakiegokolwiek innego...)
Autor:
magdandena
o
09:36:00
0
komentarze
czwartek, 4 września 2008
przeczytane na koszulce przechodnia
same shit
different day
może coś w tym jest?
Autor:
magdandena
o
12:54:00
0
komentarze
wtorek, 2 września 2008
znalezione w maglownicy
czyli duży m donosi:
Mysza, a nawet dwie były dzisiaj pilnie śledzone. W końcu przechwycone, ledwo się wymknęły i uszły z życiem. Niestety po akcji trochę ucierpiały i poruszają się na wózku. Zrobimy myszom miejsce do parkowania dla inwalidów na półce i będzie git.
ciekawe, kto śledził myszy? czyżby wcale już nie najmniejsza m świata, która w sobotę skończyła rok i z tej to okazji weszła w posiadanie m.in. mysiego zaprzęgu...
Autor:
magdandena
o
14:02:00
0
komentarze
*
nie myśleć
nie analizować
nie wnikać
jeść jabłka
wykształcić formę przetrwalnikową...
Autor:
magdandena
o
13:16:00
0
komentarze