czyli coś żółtego zamiast zupy dyniowej.
ugotowałabym ją, ale mam jeszcze 1/2 gara* zamówionej przez p grochówki. zamiast tego zagrzebię się w żółtej pościółce, odpalę w qrczaku donovana i pożerając żółciutkie mango będę nucić they call me mellow yellow...
* to nie jest byle jaki gar, tylko cyberkosmiczny mega gar zawodowy king size, com go dostała w prezencie urodzinowym od dużego i małego m i wreszcie mogę gotować dyniową na 20 osób albo prawdziwy rosół w ilości większej niż litr - półtora wywaru, co było kompletnym bezsensem, bo uznaję tylko taki gotowany min. 3 godziny.
piątek, 31 października 2008
w poleca
Autor:
magdandena
o
18:31:00
0
komentarze
czwartek, 30 października 2008
lewiatan
czyli wszyscy kochamy wujka googla...
nie wiem co mnie opętało, ale weszłam w posiadanie ryby, takiej duuuużej, patroszonej ale z łbem, ogonem i innymi przyległościami.
kupiłam to bydlę (ponad 3,5 kilograma!), a wtedy dotarło do mnie nagle, że teraz muszę je jakoś sprawić, a przecież nigdy nie filetowałam całego łososia.
ale od czego dano nam internet, kilka kliknięć i proszę krok po kroku, nie wyglądało to na operację mózgu.
zamknęłam futrzastych w pokoju cz (wyły i drapały cały czas), na wszelki wypadek zabrałam qurczaka do kuchni i wzięłam się do dzieła.
sukces może nie był spektakularny - udało mi się gdzieniegdzie go rozfarfoclić, ale wciąż mam wszystkie palce, a lewiatan ani razu nie prysnął na podłogę...
Autor:
magdandena
o
20:41:00
0
komentarze
środa, 15 października 2008
55
na pewno zupa grzybowa, potem pstrąg, albo kurzy cycek z ryżem, tylko mało ryżu, a dużo sosu koniecznie, do tego duże pudło nugatu, bosh, jak dawno go nie robiłam...
i literki w kolorowym papierze z ikei, w tym roku pewnie hipisi w prl-u sipowicza
a może zupełnie inaczej, cholera wie??
pan r (15.10.1953 - 2.11.2005)
Autor:
magdandena
o
08:11:00
0
komentarze
poniedziałek, 6 października 2008
czyżbym była zdolna do wszystkiego?
czyli bata robi bardzo wygodne buty...
wczoraj wtoczyliśmy się na zajęcia płacząc ze śmiechu, bo w windzie w, który ma nowe oczy i teraz jest w_który_wie_i_widzi_wszystko, zobaczył to:
zanim w zwrócił uwagę na pewną ekscentryczność mego stroju, śmigałam tak po uczelni przez jakiś czas i przyznam, że byłam ciut zdziwiona, bo nie zauważyłam i nie czułam żadnej różnicy...
Autor:
magdandena
o
09:05:00
0
komentarze