środa, 29 lipca 2009

paparazzi

czyli weekend w żyrafowie.
nie pojechałam tam co prawda jak niejaki pawlak pociągiem, ale za to zostałam trzy dni.
i wreszcie odbyło się zapowiedziane już dawno zwiedzanie loftów i nie tylko.
przy okazji nastrzelałam kilkadziesiąt zdjęć smoczętom i oprowadzającemu nas c.
trafiło się też coś specjalnie dla m:

mam nadzieje, że spodoba jej się skromny gościniec...

wtorek, 28 lipca 2009

zdziwienie

czyli komplement według niespełna sześcioletniej adeptki sztuki baletowej.
z dosłownie rozwala mnie tekstami, zarówno wprost jak i korespondencyjnie (nie ma to jak dobra sieć informatorów, żyćliwy c rulez!).
to był atak bezpośredni, wlepiła we mnie rozanielone niebieskie oczyska i powiedziała:
wiesz, jesteś chuda...
zdziwiona wytłumaczyłam, że jestem w sam raz (co jak co, ale mój bmi plasuje mnie zdecydowanie nie wśród chudzielców, chyba, że przyjmiemy średnie amerykańskie :)
dopiero c, któremu opowiedziałam później całe zdarzenie wyjaśnił mi, że chodziło o to, że jestem zgrabna (a może ładna, nie pamiętam, bo kompletnie mnie zatkało).
trochę to przerażające, że już w kilkuletnie dziewczynki tak podstępnie wdrukowano kult kościstych wieszaków, mam nadzieję, że to schyłkowy okres dyktatury anorektyczek i photoshopa, nawet piszą o tym tu i ówdzie...

poniedziałek, 27 lipca 2009

historia czy histeria?

czyli luźne skojarzenia.
piosenka popołudniowa przyszła sobie do mnie nagle i została.
właściwie nie do końca wiem czemu, czyżby z powodu pointy??
tak czy inaczej dzisiejsze popołudnie sponsoruje stańczyk*...

* kaczmarski, gintrowski, program muzeum

piątek, 24 lipca 2009

o tempora! o mores!

czyli kiedyś na ulicy leżały pieniądze, podobno, a teraz??
oto co znalazłam wczoraj na ulicy, olesińskiej zresztą


trochę tego leżało, o proszę, następne

i co teraz bedzie?
moja dziewuszka nie ma serduszka...* bo zgubiła je na olesińskiej???

*przybora oczywiście, jakby kto nie pamiętał, a te serduszka to też jakby świerszczyk, jakieś takie połyskliwie niemal blaszane...

czwartek, 23 lipca 2009

okołoczwartkowe frustracje

czyli a jednak mnie rusza...

podobno
kobiety płaczą brzuchem,
wszystko jest iluzją,
tego co czuję nie było wczoraj i nie będzie jutro,
a wszystkie uczucia są przemijające.

bardzo nie lubię sztywnych koncepcji i uprzedzeń, jednak właśnie mnie dopadło.
i boli w brzuch, a także dusi troszeczkę.
mam tydzień żeby coś z tym zrobić.
cały tydzień, by rozpuścić złość i parę innych niefajnych uczuć.
to może na początek się ostrzygę???

piątek, 17 lipca 2009

meandry skutecznej komunikacji

czyli poranne sudoku.
znalazłam z rana na biurku karteczkę, bardzo enigmatyczną z resztą, z której wynikało, że użyszkodnik pipsztyńska ma problem z systemem operacyjnym, banalny z resztą problem, bo ten sam miał niejaki ygrekowski i da się to naprawić w powiedzmy pół godziny.
oczywiście, jeśli zlokalizuje się jednostkę na której niejaka pipsztyńska pracuje.
pomijam fakt, że a mógłby po prostu wpisać numer kompa z którym jest problem, ale czegóż od niego wymagać, to nie pierwszy taki przypadek, więc powinnam się przyzwyczaić.
nic to, pomyślałam, znajdę użyszkodnika, dowiem się u źródła. niestety pipsztyńskiej nie znalazłam ani w książce telefonicznej, ani w jednej takiej magicznej tabelce, co to niemal ostatnia deską ratunku jest. nie ma i już!
z karteczki nie wynikało niestety w jakim dziale rzeczona pipsztyńska pracuje, więc nie pozostało mi nic innego, jak przesłuchać autora.
zdziwiony był niepomiernie, że czegoś chce od niego, może jemu również udzieliło się przekonanie niektórych, żem jasnowidząca?
wkrótce wydusiłam gdzie konkretnie pracuje pipsztyńska i ochoczo chwyciłam za telefon. ale nic z tego, w dziale x nikt o pipsztyńskiej nie słyszał.
a bo ona chyba wyszła za mąż, wydukał sprawca całego zamieszania, zapytaj o maciudzińską, chyba tak się teraz nazywa.
pysznie! choć w dalszym ciągu nie wiem który konkretnie komp ma problemy, bo maciudzińska aka pipsztyńska akurat dzisiaj ma wolne. zatem ciąg dalszy nastąpi.
co do a, nie zrobiłam mu krzywdy, choć czuję, że po kolejnej takiej akcji kiedyś go ukatrupię.
a może myślenie jednak boli? przynajmniej niektóre jednostki...

środa, 8 lipca 2009

o czekaniu

porannie
prosto
przecież wiem...
armstrong* pasuje idealnie

* we have all the time in the world, music: j. barry, lyrics: h. david