czyli a jednak mnie rusza...
podobno
kobiety płaczą brzuchem,
wszystko jest iluzją,
tego co czuję nie było wczoraj i nie będzie jutro,
a wszystkie uczucia są przemijające.
bardzo nie lubię sztywnych koncepcji i uprzedzeń, jednak właśnie mnie dopadło.
i boli w brzuch, a także dusi troszeczkę.
mam tydzień żeby coś z tym zrobić.
cały tydzień, by rozpuścić złość i parę innych niefajnych uczuć.
to może na początek się ostrzygę???
czwartek, 23 lipca 2009
okołoczwartkowe frustracje
Autor:
magdandena
o
16:48:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz