wtorek, 30 czerwca 2009

piosenka wieczorna

czyli zupełnie przypadkowo ale jakże a propos.
świetliki, ogród koncentracyjny, utwór 19

rozwalamy się nawzajem.
od środka.
kto?
ja i system oczywiście.
niedawno, w rewanżu ogłuszył mnie na krótką (mam nadzieję) chwilę.
jakby było mało, w przestrzeni dookoła wirują kosmici, liście bezsensownych pytań ostatniego w tej sesji egzaminu, wiatr mąci zmysły, a strugi deszczu z oberwanych chmur niosą szaleństwo.
czasem myślę, że może jednak j miał rację, że system zawsze wygra, ale przecież nie byłabym sobą gdybym jednak nie spróbowała...

piątek, 26 czerwca 2009

dziewczynka w dużym żółtym samochodzie

czyli na drugie mam trąba powietrzna.
powinnam się poważnie zastanowić nad sobą zanim wykończę wszystkich dookoła. rozumiem, że był upał, korek i zupełnie zapomniałam o radzie wydziału, ale jednak czasem mogłabym odpuścić.

oczywiście jak zwykle się udało chociaż ania_z_zielonego_wzgórza miała przerażenie w oczach*, a zombiolot na znak protestu** odpadł sobie tablicę rejestracyjną, na szczęście bez poważnych konsekwencji, bo czujny współużytkownik drogi poinformował nas o tym niezwłocznie i zguba pojechała dalej.
jednak na radę wydziału wpadłam przed rektorem, a dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności udało się wtaszczyć to przeklęte ustrojstwo na górę zanim rozpętała się burza.

z myślą o wszystkich wkręconych w akcję kanapa i nie tylko stary dobry joe cocker, choć jeśli ktoś sobie życzy, może być również oryginał.
jest jeszcze kravitz specjalnie dla c, z mojej ulubionej płyty mama said, oczywiście utwór 3...

* cudowna materializacja dwóch osiłków oszczędziła jej widoku przypadkowego mieszkańca przygniecionego przez zepchnięty ze schodów klamot.
** rozumiem, że kanapa mogła być nie w jego guście, ale naprawdę nie musiał robić takich scen...

poniedziałek, 22 czerwca 2009

raport z zakochanego miasta

czyli nie piszę bo:

czytam*
oglądam sobie tokioplastic, o to na przykład
zawieszam się czasem odrobinę
próbuję ogarnąć przed ostatnim egzaminem w sesji
i w ogóle nie mam głowy, chyba gdzieś po drodze mi urwało

a jakie to przyjemne...

*nie powiem co, ale to takie miłe, duży cmox dla c

piątek, 19 czerwca 2009

śniadanie mistrzów

albo poranek samobójców, sama nie wiem.
dzisiejszą drogę do pracy sponsorowała losowa mieszanka nirvana mtv unplugged i joy division unknown pleasures - nawet nieźle to wyszło, tracę motywację do uporządkowania karty pamięci w nokiofonie...

...different colours, different shades,
over each mistakes were made...*


..i'm not like them
but i can pretend
the sun is gone
but i have a light
the day is done
but i'm having fun
i think i'm dumb
or maybe just happy
think i'm just happy...**


* new dawn fades (curtis/hook/morris/sumner)
** dumb nirvana

środa, 17 czerwca 2009

piosenka popołudniowa

specjalnie dla m.
wiem, że ona była o polityce, ale myślę, ze pasuje również do tego co teraz.
kochana m, posłuchaj i uwierz, że:
...jeszcze będzie przepięknie
jeszcze będzie normalnie...*


* tomek lipiński i tilt

piątek, 12 czerwca 2009

płyta poranna i nie tylko

czyli wciąż nie mogę się nadziwić.
Aga Zaryan - „Picking Up The Pieces”

1.Day Dream
2.Throw It Away
3.Picking Up the Pieces
4.Woman's Work
5.Answer Me
6.The Man I Love*
7.Here's To Life
8.It Might As Well Be Spring
9.Sophisticated Lady
10.Suzanne
11.Tender As A Rose

* ten jest specjalnie dla c, zgadza się wszystko, wystarczy tylko zmienić czasy odpowiednio na przeszły i teraźniejszy...

czwartek, 11 czerwca 2009

płyta poranna

andrzej jagodziński trio, chopin, 1994 polonia records

i to by było na tyle, bo mi się kończyny i nie tylko plączą

środa, 10 czerwca 2009

trąba jerychońska

czyli nie chciałam cię budzić.
właściwie nie ma mnie zupełnie, ale półprzytomna resztka świadomości próbuje ułożyć wygodniej zaspane ciało. może obudził mnie futrzasty neurotyk łaskocząc wąsami przy okazji poszukiwania najwygodniejszego miejsca? oczywiście najwygodniejszego dla niego, bo ja nie cierpię kiedy przygniatając mi z jednej strony kołdrę jednocześnie łaskocze w nos. wpychając marudę pod sprawdzam któraż to może być godzina.
5:42, jest jeszcze szansa na chwilę snu, jeśli tylko szybko ustalimy kto w końcu gdzie, pod czym i na czym śpi. kilka obrotów wokół własnej osi, wreszcie udało się, powoli odpływam w niebyt.
titiiii, titiiii roździera mózg sygnał sms*, 6:09, przecieram zapuchnięte oczy i czytam spełnienia marzeń... dzwonię żeby podziękować, przecież i tak już nie śpię.
nie chciałam cię budzić, sumituje się mama po czym jak najęte gadamy bite pół godziny.
no cóż, skoro nie mogę czegoś zmienić powinnam to polubić. prawda, że do twarzy mi z tymi sińcami do połowy policzków?

* może wreszcie dzisiaj zmienię ustawienia, bo słychać go chyba w promieniu kilku kilometrów...

piątek, 5 czerwca 2009

byłabym w mniejszości

czyli musiałam to natychmiast sprawdzić.
zamiast zakuwać jakieś nudziarstwa czytam w sieci prasę kobiecą.
a tam: Znajomy psychoterapeuta powiedział mi, że większość jego pacjentów ma wielkie trudności z wymienieniem dziesięciu rzeczy, które sprawiają im przyjemność.
oczywiście chwyciłam ołówek i już. pierwsze sześć przyszło samo, nad pozostałymi czterema musiałam pomyśleć chwilkę, ale i tak nie trwało to razem dłużej niż trzy minuty.
ciekawe czy doktor b by się ucieszył? pewnie i tak zapomnę mu powiedzieć...
na wszelki wypadek wymienię je tu* bo karteczkę zgubię, a przecież miewam również gorsze dni, więc ściąga może się przydać.
zatem co sprawia mi przyjemność?

  1. czytanie
  2. gotowanie
  3. jedzenie
  4. kino
  5. muzyka
  6. pisanie
  7. scrabble
  8. seks
  9. spotykanie ludzi
  10. wystawy
na krótkiej liście nie zmieściło się patrzenie z rozczuleniem na śpiących futrzastych i lampka blauer zweigelt...
*w kolejności alfabetycznej, a nie tej z karteczki :)

czwartek, 4 czerwca 2009

rzeczy które robię zamiast *

    gadam przez telefon,
    planuję remont,
    szukam mebli kuchennych,
    palę kadzidła,
    obżeram się chałwą pistacjową,
    niecierpliwie próbuję odgadnąć trzy życzenia,
    zachwycam się finezją automatycznego tłumacza od wujka googla,**
    pielęgnuję korbę,
    cieszę się chwilą...

*oczywiście tych, które powinnam
** bo któż inny zaskoczyłby mnie czymś takim: or substances wyżerające holes in the brain tak, tak, bawiłam się w tłumaczenie własnych notek...

środa, 3 czerwca 2009

wieści z frontu

czyli uwaga! to jest zaraźliwe!!!
z małymi wahaniami korba trzyma mnie dalej. można powiedzieć wręcz, że nawet mocniej kręci. i coraz trudniej stwierdzić czy amok ogólny zawdzięczam jej czy sesji. a właściwie to się przenika, jedno z drugiego wypływa prześlicznie.
mknę po tym jak po wstędze mobiusa i wciąż nie mogę się nadziwić.
na dodatek zupełnie mimochodem zaraziłam m, normalnie reakcja łańcuchowa.
teraz dzielnie relacjonujemy sobie kolejne wypadki, coś jakby taka tycia grupa wsparcia, a radości z tym co niemiara.
refleksja przy okazji - normalni ludzie żeby doprowadzić się do takiego stanu fundują sobie rollercoaster albo substancje wyżerające dziury w mózgu, a my mamy tak spontanicznie i gratis, niesamowite...

poniedziałek, 1 czerwca 2009

w poszukiwaniu denata

czyli wystarczy chwila nieuwagi albo kilka dni nieobecności.
coś zdechło w chatynce. nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, ale że zdechło to niemal pewne.
pobieżny przegląd na okoliczność występowania corpus delictum wykazał brunatnoczerwone rozbryzgi w kuchni, ale podobno to tylko ślady po koktajlu truskawkowym w wykonaniu cz. dalsze poszukiwania doprowadziły do zupełnie nieoczekiwanego odnalezienia zaginionego jakiś czas temu dummy i wybuchu dzikiej radości. postanowiłam nie szukać dalej. przyjdzie czas, samo się znajdzie.