czwartek, 31 maja 2007

rzeczy, których nie robisz w Warszawie będąc prawie martwym

i z bolącą głową:
jesteś miłą myszką
emanujesz łagodnością
piszesz bardzo ważną prezentację itp. itd.
zamiast powyższego wydajesz groźne pomruki i przypominasz wulkan, znad krateru którego unosi się niepokojący dymek i słychać coraz bardziej głośny bulgot lawy
miejcie się na baczności!

remanent

uwięziona w korku w okolicach pl.Zawiszy inwentaryzowałam marzenia
ostatnio żyłam w przekonaniu, że wszystkie prawdziwe mogę uznać za spełnione i nagle "Eureka!"
mam! znalazłam jedno marzenie do spełnienia, duża radość!!!
W tle o tym, że tak naprawdę ważna jest tylko chwila przekonuje Grabaż
tym razem to sprawka Cz.

gratulacje

dla wszystkich (kolejność częściowo-przypadkowa):
A, za to że dożyła (w całkiem dobrym stanie) do chwili, kiedy wychodziłam
S., bo trzymała sie dzielnie i nie zgubiła pięty
frau R., za to, że spisała się na medal (pamiętajcie, na drugie ma Richelieu :))
dla Ł. za to, że odważył się wejść do świata iluzji i wygląda na to, że gra dalej
dla mnie samej, bo maczałam w tym wszystkim palce i pysznie się bawiłam cały czas
a pełnia tuż... ja to czuję, ja to wiem...
dzisiejszy wieczór rozbrzmiewał dźwiękami produkowanymi przez Dick4Dick :)
2007-05-31 01:50:26

wtorek, 29 maja 2007

czy leci z nami pilot??

Oj, dzieje się...
wydarza ostatnio w życiu mym tyle, że z trudem ogarniam, chyba ograniczę sen, bo inaczej nie nadążę za zmianami...
Wielkimi krokami zbliża sie pełniaaaaa
Uwaga! budzą się demony...

na pełnię czekam słuchając Piżamy Porno co ma Marchef w butonierce

poniedziałek, 28 maja 2007

8-Bit operators

The music of Kraftwerk :)
Performed on vintage 8-bit video game systems...
dużo funu mamy, tylko koty deczko zdziwione, czyżby drażniły je dźwięki???

konwersacje informatyczne

(czyli rozmowy nt. projektu zaliczeniowego)
Czy przechowujesz dużą liczbę w tablicach czy stringach?
No co ty! w bokserkach, w stringach się nie mieści...

nie ma to jak dobry przewrót w przód :)

ł. pisze, że popiera picie z sister, więc nie odmówiłam otwarcia semilliona, zwłaszcza, że jutro jej imieniny.
A teraz pokazuję sister jak fajne są przewroty w przód.
naprawdę fajne :)
w tle "Unknown pleasures" + Joy Division (tribute to joy division by nasi różni wykonawcy nie umywa się niestety...)

małe zwierzątka wiążą kokardkę na ogonie

wiążę kokardkę, kokardkę na ogonie / wszystkie Paszczaki chodzą w koronie*
wyroiły nam się dzisiaj w redakcji xsiężniczki!


ale prawdziwa piękność nie ma nawet cienia makijażu, a z biżuterii delikatny naszyjniczek:)

*kokardki wiązały oczywiście zwierzątka z Doliny Muminków

niedziela, 27 maja 2007

yello

dwaj walnięci Szwajcarzy - kiedyś baaardzo ich lubiłam, koniecznie muszę odświeżyć tę znajomość :)
niniejszym dziękuję ł. za inspirację

sobota, 26 maja 2007

życie jest piękne!

Całki trafiły mi się dzisiaj wprost całuśne, w przyszłość patrzę optymistycznie, grozi mi zaliczenie w zerówce (oczywiście całek, nie sesji, a szkoda...)

płyta na dzisiejszy wieczór - Miles - "Windą na szafot"

wieści z frontu

wciąż mam dokąd wracać w poniedziałek :D
udało się zesłać część materiałów bez ofiar w ludziach, ale podobno nie było lekko - pewnie za krótko padało...
taki miesięcznik to fajna rzecz - ochłoną do następnego wydania

piątek, 25 maja 2007

wreszcie lunął deszcz!

najwyższy czas, bo wyglądało na to, że upał potęguje żądzę mordu.
Na szczęście nie u mnie, ale zamykanie numerów budzi mordercze skłonności - już widziałam oczyma duszy jak to P. wbija w plecy J. zaostrzony ołówek, którym nanosi korektę ew. J. zgrabnie zaciska na szyi P. garotę poczynioną naprędce z kabla od myszy...
Senność mnie morzy okropna (to pewnie ten deszcz), a tu całki szczerzą zęby brrr, nic to, będę dzielna, nie dam się, nie zasnę (przez najbliższe 1/2 h hihi)
2007-05-25 18:26:57

*

dusiciele waltzin' black, no nie wiem czy odważę się zgasić światło??
Ale przecież nie śpię sama, nie ma takiej opcji, są jeszcze panowie: rozpychający się na poduszce obok (to ten w czapeczce) i ściągający kołderkę (chudszy, ale również skuteczny we wpychaniu w kaloryfer)

jedna taka szansa na 100

ale trzeba spróbować :)
bo przecież przestrzeń jest informacją i może przez sen jakoś posiądę umiejętność całkowania przez części...
nawiedziła mnie S., było jedzone, pite, słuchane nowej Apteki - wrażliwym nie polecam do posiłków, teksty nie nadają się do obiadu, i to wcale nie ja tylko Cz. zwróciła na to uwagę - starego Grabaża też zapodawano
I myśl się ulęgła coby pójść poskakać gdzieś, bo przecież tak pięknie na świecie, ale lenistwo pchnęło najbliżej domu, a tam puuustki, nic się nie dzieje, w fotele powtapiani znudzeni ludkowie, no zgroza, całe forty trącące z lekka kostnicą, brrrr...
dość, że każda grzecznie oddaliła się do domu i tak to zaliczyłam zupełnie niechcący zdrowy, wieczorny spacerek :D a teraz grzecznie powieszę pranie i odżegluję w niebyt

Wokół roi się od przerażających osobników (a może przerzynających, sama już nie wiem), klimat w sam raz by posłuchać starych dobrych dusicieli,
więc Panie, Panowie, do snu kołysze dzisiaj The Stranglers!

czwartek, 24 maja 2007

mówisz, masz!

dyspozytor mocy rulez!
czarodziej na horyzoncie! jakie to proste, wystarczy ładnie poprosić :)
świat jest piękny! jutro całki z truskawkami w occie balsamicznym
(dziękuję b. aka ł. za inspirację, zapatrzona w szparagi ignorowałam do dzisiaj truskawki, błąd!)
...każdy atom wibruje radością i jest utrzymywany w całości przez miłość...
a w tle rozbrzmiewa Mezzanine Massive A.

środa, 23 maja 2007

Pani zamawiała...

Czarodzieja z Javy?
niestety chwilowe braki w asortymencie, w zamian wysyłamy Dużego i Małego M. z najmniejszą m świata w brzuchu, proszę przyjąć nasze przeprosiny.
Dziękuję, bardzo to miłe ze strony dyspozytora mocy, pysznie było zjeść sałatę i napić się Shiraz w ich towarzystwie, bardzo to lubimy, ale przypominam, że zamówienie na czarodzieja wciąż aktualne...
Sprawa jest pilna, zamówienie powinno być zrealizowane przed sobotą :)

Sałacie, konwersacji i polegiwaniu (coraz cięższa ta najmniejsza m) towarzyszył Tadeusz Chyła i cień Dreptaka oraz najnowsza płyta L Dópa (aka el dupa)

wtorek, 22 maja 2007

fikołek

Wracając z pustym baniakiem z zamkniętego źródełka poczułam nagłą potrzebę wykonania tzw. fikołka czyli tego co na lekcjach fizkultury nazywano przewrotem w przód.
Po drodze próbowałam przypomnieć sobie, kiedyż to ostatnio wykonywałam ów przewrót i wyszło, że chyba w ogólniaku.
Udało mi się pohamować chęć sprawdzenia natychmiast jak to jest tak fiknąć po tylu latach.
I słusznie, bo pojawił sie przechodzień, którego mogłam nastraszyć, bo przecież nie codziennie chyba widuje się o 1 w nocy osobę płci żeńskiej wykonującą fikołki na chodniku
Sprawdziłam natychmiast po przyjściu do domu, było fajnie, polecam :)

poniedziałek, 21 maja 2007

sukces!

zamykając okno nie wytrzymałam - wykorzystując przerwę w kuciu nawiązałam kontakt werbalny z kującymi hihi :)
ustaliliśmy, że już czas kończyć, nie można tyle pracować i o dziwo już nie łupią.
w takim razie ja głośno i wyraźnie proszę czarodzieja z Javy:
przybądź i pomóż!
Projekt jest naprawdę prosty i tylko ja po prostu nie umiem pisać programów :)

Na czarodzieja czekam słuchając Soar - Corazzo czyli szwajcarskiego ambientu by Ch. Aebi

Dzień świra...

za oknem jakiś jegomość działa młotem pneumatycznym, od dawna działa niestety...
efekt - nie mogę zebrać myśli i wziąć się do pisania projektu, co to wisi wciąż rozbebeszony.
Może jakiś czarodziej z Javy uratowałby nieszczęsną m przed kompletnym blamażem?
Kurczę, jakoś nie widzę chętnych, co ja biedna m(yszka) zrobię???
pewnie zacznę od zamknięcia okna, może się nie uduszę...
a potem poszukam czegoś do słuchania, co zabije resztę odgłosów młotkowego :)

niedziela, 20 maja 2007

Co powinnam zrobić, jeśli stykam się z kimś, z kim trudno jest wytrzymać?

Pomyśl tak: "Jestem z nim przez 10 minut i to już jest trudne do zniesienia, a on spędza ze sobą 24 godziny na dobę - to dopiero musi być straszne". Potem zaś postaraj się mieć dużo współczucia.

108 odpowiedzi jogina - Lama Ole Nydahl
2007-05-20 16:04:05

spokojny sen

zapewniają dzisiaj:
bergamotka
drzewo różane
Keith Jarrett "The Koeln Concert"

sobota, 19 maja 2007

*

Not a word was spoke between us, there was little risk involved
Everything up to that point had been left unresolved.
Try imagining a place where it's always safe and warm.
Come in, she said,
I'll give you shelter from the storm.

Bob Dylan - "Shelter from the storm"

piątek, 18 maja 2007

Wyborów przykre konsekwencje

majowe wieczory pachną niespokojnie i intrygująco zarazem, tyle dzieje się w mieście, a ja?
Jak dzięcioł stukam w klawisze i wiem, że trzyma mnie tu tylko poczucie obowiązku (zdaje się, że do mojego pokolenia włącznie była to cecha dziedziczna, ale przykład Cz. wskazuje, że chyba dalej jej nie przekazałam).
Rozsądek mówi - postanowiłaś znowu studiować, to się ucz, a reszta mnie robi co może, by jakoś się od tego przykrego obowiązku wywinąć.
Chwilowo 1:0 dla reszty - rozbebeszony projekt wisi na pętli "for", a ja sącząc Merlot/Malbec i zagryzając spleśniałym serkiem (bez pieczywka, zachowajmy pozory diety...) zastanawiam się nad tym co robiłabym wiedząc, że to ostatni wieczór mojego życia?
Poszukiwaniu odpowiedzi towarzyszy Bob Dylan z płyty "Desire"

czwartek, 17 maja 2007

Nie ogryźli kości, nie dopili wina

resztek jedzenia szuka pies pod stołem...
zaraz, stop, jakich kości, kolacja była wegetariańska, psa pod stołem nie uświadczysz*
i tylko niedopite wino zgadza się jako tako.
Sałata + penne z brokułami i duuużą ilością czosnku w oliwie mniammm,
chociaż panowie futerkowi zdecydowanie woleli tort malinowy z bitą śmietaną i wykorzystując ociężałość przejedzonych biesiadników wylizali do czysta niejeden talerz...

Merlin.pl informuje, że ma coś co "Zastąpi domowe zwierzątko"

Drogi Merlinie, zapewniam Cię, że w żadnym wypadku nie zastąpi!
Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę takie zastosowania:



*w przeciwieństwie do kotów, które na stół tarabanią się notorycznie, w zasadzie poza fotelem na którym właśnie ktoś zamierza usiąść to ich ulubione miejsce :)
2007-05-17 19:34:35

środa, 16 maja 2007

m jak...

Kilkanaście lat temu na świat przyszła pewna młoda osóbka.
wciąż pamiętam pierwsze dotknięcie jej kosmatego łebka :)
I chociaż miała nazywać się Weronika Nadzieja, to nie wiedzieć czemu nie wyglądała...
Wyglądała na Gabrysię i tylko zdecydowana postawa współautora tego dzieła spowodowała, że imię, które wybrał dla mnie mój ojciec od tamtej pory nie jest tylko moje.
Jest nasze :)

Mysiołku, (tak Cię nazywaliśmy kilkanaście lat temu)
108 lat!

poniedziałek, 14 maja 2007

Pytanie cokolwiek retoryczne

...Daleko z tyłu są złe sprawy miast / Południe blisko ustał wiatr / Mówią ci - tyle masz lat / Włóczysz się - co z tego masz? / Chwasty wzdłuż torów, gorący smar / Brunatny kurz i słońce w kark*

często bardzo mi bliskie...

Słuchając JKK myślę o Tym, który już nie ucieka w góry i wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tego, że więcej nie zadzwoni...

*JKK "Piosenka pasożyta społecznego"

niedziela, 13 maja 2007

*

...Na nieskończoność nastaw wzrok / spokojnie oddech własny licz / nieskończoności napisz znak / to dożywocie w świecie liczb...

JKK - Za dobry powrót do Itaki

a może helikopter

byłby rozwiązaniem wielu problemów? A teleporter to już większości...
Kiepskiego fengszuja miał dzień dzisiejszy - deszcz, kucie i upiorny korek w mieście całym.
Odcinek, który zazwyczaj pokonuje szczęśliwą w 12 do maks 25 min (jeśli jest ruch w mieście) zajął mi dzisiaj godzinę!
10 min piechotą od celu porzuciłam wehikuł i udałam się pieszo (i tak nie dałoby sie tam wjechać, bo remont i ulica pozornie zamknięta*).
Zdecydowanie powinnam zostać przy komunikacji miejskiej - jazda w korkach samochodem doprowadza mnie do szału! Tramwaje i metro, to powinien być mój typ w ciągu tygodnia - samochodem tylko w weekend, ew. po zakupy.

*ulica pozornie zamknięta, albowiem ku zdziwieniu obserwatorów na zamkniętej ulicy pojawiła się taksówka, dojechała do osłoniętego połaciami blachy falistej wykopu i...
tak, zaczęliśmy zastanawiać się wpadnie czy nie wpadnie? Ostatecznie kierowca wycofał się, ale przez chwilę sprawiał wrażenie skłonnego rozpędzić się i przefrunąć nad wykopem. Samyego Naceri naoglądał się czy co?


Podróż pomagała przetrwać płyta "Blue Lines" Massive Attack
Napięcie po całodziennej walce z rzeczywistością usiłuje znieść Don Angelho Premium Manzana Licor Fino

gdy zadzwoni rano budzik to do niego walnę...

czyli "Piosenka o nielegalnym posiadaniu broni" JKK 1980.

sobota, 12 maja 2007

prawdziwa kobieta

co chcesz dostać na urodziny?
- perfumy
- co ty...
no wiesz, nie ma niczego bardziej potrzebnego niż perfumy!

czwartek, 10 maja 2007

gdzie leży Topor?

?

komentarze archiwalne
2007-05-12 18:45:22
magdandena
już wiem! na cmentarzu Montparnasse:
Roland Topor est enterré au cimetire du Montparnasse, dans la 14me division, en bordure de l'avenue du Nord

nie muszę

być zawsze dzielna!

Tak, mogę przez chwilę powpadać w panikę z powodu:
*nadciągającego nieuchronnie koła z AM
*bycia w kompletnej d. z projektem na niedzielę
*braku kontaktu z pewnym F.(nie, nie nie chodzi o złe uczuć ulokowanie :)
*przerażenia ogarniającego na myśl o wystąpieniu przed studentami (tym razem w roli wykładającego brrr)

więc uwaga! wpadam...

komentarze archiwalne

2007-05-10 19:47:08
misterxman
był taki ruch "Panique" - bardzo zabawny zresztą

*

atakowi paniki towarzyszyła płyta "Piła tango" - Strachy na Lachy

*

drżączkę przedkolokwialną sponsorują Koncerty Brandenburskie Bacha w wykonaniu Niemców jakowyś...

do A. czyli sprostowanie

Właśnie wyczytałam na blogu niejakiego donsafiano, że:
Grzeczne dziewczynki tracą cnotę w noc poślubną, niegrzeczne przy pierwszej okazji, mądre kilka razy.
Grzeczne dziewczynki dają z miłości, niegrzeczne za kasę, mądre - kiedy same chcą.
Grzeczne dziewczynki czytają bajki, niegrzeczne Kamasutrę, a mądre encyklopedię zdrowia.
Grzeczne dziewczynki wierzą facetom, niegrzeczne nie wierzą facetom, mądre nie wierzą nikomu.
Grzeczne dziewczynki nie są zadowolone ze swego biustu, niegrzeczne wszczepiają silikon, mądre potrafią zaczarować tym, co mają.
Grzeczne dziewczynki biorą do kina popcorn, niegrzeczne prezerwatywę, a mądre - szminkę.

W świetle powyższego muszę natychmiast sprostować:

Droga A. jesteśmy mądrymi dziewczynkami!
nawet jeśli nie używamy szminki

środa, 9 maja 2007

dokąd idą dziewczynki niegrzeczne?*

wydawałoby się, że wszyscy wiedzą, iż w odróżnieniu od tych grzecznych, które do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą.
Błąd! są tacy (a właściwie takie) co do dzisiaj nie wiedzieli.

A co robi dziewczynka po 22 godzinnym dniu pełnym wrażeń? Gotuje szparagi! Tak Z. wiem, że na parze podobno są lepsze, nie MX, dzisiaj znowu będą bez spleśniałego sera (w końcu jest 2 w nocy a już Brzechwa pisał o złych żarłoków zwyczajach;)

Koniec dzisiejszego dnia sponsorowało wiele płyt i miksujący Świstak

p.s. nocne obżarstwo i krople masła kapiące na klawiaturę dedykuję mojej najserdeczniejszej przyjaciółce.
*Tak droga A., jesteśmy niegrzecznymi dziewczynkami!

poniedziałek, 7 maja 2007

spieszmy się...

jeść szparagi - tak prędko mijają :) gotowania i pochłaniania szparagów nie sponsorowała żadna płyta :) 2 aktorki, 2 pęczki szparagów i rondelek z topionym masłem w pożądliwym zachwycie podziwiali: czarny kot i biały kot

komentarze archiwalne:

2007-05-08 16:35:58
magdandena
Taaak :)
ale pierwsze w roku koniecznie z masełkiem
dobry muskat nie jest zły, tylko sama pijać nie lubię, a aktorka nr 2 niepełnoletnia, więc na zła drogę sprowadzać nie będę :)

2007-05-08 02:18:46
misterxman
szparagi - koniecznie roztopić pleśniowy serek i maczać, białe winko, muskatowe... palce lizać.

niedziela, 6 maja 2007

Granda ze skandalią

czyli anihilacja worka kocich trocin.

Były, no przecież były! Idę jak po swoje, otwieram garderobę i co? I nic! nie ma!
Zamiast - 2 torby penne rigate, przecież nie wsypię makaronu kotom do kuwety!

I tak to cały misterny plan pt. leżę do góry kołami dzień cały i nawet na basen nie idę wziął w łeb... Na szczęście przynajmniej nikt mnie dzisiaj nie rozpłynął, ale woda była zimna błee

Wycieczce towarzyszył Lech Janerka i "Fiu Fiu..."

Unknown Pleasures

Nie, nie jest łatwo, długo szukane było...
ale jest, pasuje jak ulał!
Już pierwszy utwór idealnie oddaje to, co dzieje się w mej głowie kiedy o tym myślę.
Panie! Panowie! płyta do całkowania*:
Joy Division - "Unknown Pleasures"

*nie mylić z całowaniem, do tego pasuje większość płyt :)

sobota, 5 maja 2007

zielone górą!

medal należy mi się jak nic!
Przeżyłam! Próbowano mnie rozpłynąć, ale nie dałam się! (jeśli jest rozjechać to i rozpłynąć być powinno)
Zdecydowanie wolę pływać z terminatorami, niech już sobie stroją te straszne miny, co mi tam, przynajmniej panują nad ruchami i nie drapią niewinnych.
Nie żebym niedotykalska była, ale tak na basenie? przy ludziach?

A co robią dziewczynki zamiast tego co robić powinny? - kupują 5 kg mrożonego zielonego, a i jeszcze komplet nowych sztućców (kto do cholery zjadł wszystkie łyżeczki w tym domu!).
I oczywiście nie patrzą jakie tagiatelle wzięły z półki, no zgadnij jakie? Oczywiście zielone, a zwykłe miały być!
Żeby nie było monochromatycznie, to jeszcze Malbec do kompletu, tak na wszelki wypadek, aaaa i jeszcze czosnek, zapomniałabym o czosnku.
Teraz nic mi już nie straszne - z zapasem brokułów i szpinaku mogę stawić czoła wszystkiemu!

Powrót z zakupów sponsorowała płyta Portishead - "Dummy"
nowe motto z resztą też...

nie jestem sierotką...

o nie! ale dlaczego muszę myśleć o tym o 9.58 kiedy dźwięk telefonu przewierca mój nieprzytomny umysł?
Mamo, czemu myślisz, że wszyscy rano nie mogą spać?

płyta aby dojść do siebie: "Polska młodzież śpiewa zagraniczne piosenki"* - z wyłączeniem 3 kawałków

* dawno, dawno temu wypadła z pewnej Machiny :)

motto-składzik

musi być stąd jakieś wyjście...

*

Płyta do zasypiania: Guitar 4mation - "...from a hidden street" ze szczególnym uwzględnieniem utworu nr 8

*

płyta wieczorna nr 2: Lou Reed & John Cale "Songs for Drella"

piątek, 4 maja 2007

Ale dzielnam!

Niniejszym przyznaję sobie medal za wytrwałość - wytrwale od tygodnia pływam - dzień w dzień (ok, ok, wczoraj miałam przerwę, ale zupełnie zasilanie padło mi wewnętrzne).
I nawet Inflancka nie zabiła we mnie woli walki
To wszystko przez naiwną wiarę, że może zrobili tam remont i miałabym blisko z pracy, no i ma 50 a nie 25, więc przedwczoraj rzutem na taśmę zmierzyłam się z balonem.
Skończyło sie remisem - 1,5 km przepłynęłam ale więcej mnie tam nie zobaczą, jest prawie tak samo paskudnie jak przed laty brrr.

Dzisiaj też próbowałam zdradzić macierzystą nieckę, ale sie nie udało, nie wiem jak to zrobiłam, ale basen na Esperanto schował sie przede mną. Naprawdę! Nie wiem co o tym myśleć, szukać następnym razem w GPS wyposażona, czy odpuścić? Zobaczymy...

Dość, że grzecznie poturlałam się tam, gdzie zwykle i nawet z terminatorem pływałam na jednym torze! Ruszał się tak, jakby oddychał wodą i miny robił straszliwe. Ale nie bałam się, nie nie, podziwu byłam pełna, bo aż przyjemnie było patrzeć jak odbijał się od ścian, nie to co ja i moja nudna żabka. Pływał w szalonym tempie, czego normalnie nie znoszę, bo zazwyczaj tacy drapią, kopią itp. Szkoda, że basen tylko 25m, bo nie miał szans się rozpędzić.

myśl na stronie: Czego to człowiek nie zrobi, żeby nie robić tego, co powinien
lodówkę umyje, przez telefon pogada, notkę na blogu powiesi ...

płyta na dzisiejszy wieczór: Nils Petter Molvaer "Recoloured"
dziękuję B. za to, że podarował mi tę płytę zanim zniknął z mego życia (za co należą mu się podziękowania największe)

komentarze archiwalne
2007-05-08 02:14:42
misterxman
Ba... ja nawet ją przeczytałem! Czego to człowiek nie zrobi, zeby nie zrobic tego co powinien. Nie powiem, z przyjemnością prawdziwą. Czuję przez słowa twarde jądro jasności.

czwartek, 3 maja 2007

archiwum opisów

część kolejna (niektóre pożarte bezpowrotnie...)

... powiedział błazen do złodzieja / jest za duże zamieszanie / nie mogę znaleźć ukojenia / biznesmeni piją moje wino / oracze ryją moją ziemię / ile to wszystko jest warte / tego nikt z nich nie wie / nie ma się co podniecać / złodziej mówił łagodnie / jest między nami wielu takich / co myślą że życie to tylko żart / ale ty i ja mamy to a głowy / i to już nie jest nasz los / nie mówmy kłamstw / zapada już noc...
Dylan/Lipiński

płyta wieczorna: Kronos Quartet - Philip Glass

When you got nothing, you got nothing to lose

Cz., posiadaczce krótkich i szalonych linii papilarnych (tak, zdecydowanie bardziej szalonych niż moje, kto by pomyślał :)) dziękuję za:
• to, że jest
• inspirację
• poprzednią płytę (było o niej, ale blogozjadacz zjadł)
• dzisiejszego Boba Dylana i szczere zdziwienie, że on to wszystko kiedyś zaśpiewał jako pierwszy

Cz. you fake just like a woman ... but you break just like a little girl

rano

płyta na śniadanie: "Mama said" - Lenny Kravitz

do blogozjadaczy

uprasza się o zwrot ostatniej notki.
czuję pustkę po jej utracie
jeszcze trochę i zapomnę jakie było poprzednie motto
a może ona po prostu gdzieś się zgubiła? Czy jest tu jakieś biuro notek zagubionych?
helpunku!

środa, 2 maja 2007

Lama Ole mówi - "Obdarzaj wolnością"

Jeżeli kogoś kochasz, uczyń go wolnym.

Nie warto mieć w stosunkach partnerskich zbyt wielu oczekiwań, wymagać ciągłych obietnic, przebywać zbyt często w przeszłości i przyszłości. Związkowi winno towarzyszyć ciepłe i dobre uczucie tu i teraz, wszystko co się wydarza, powinno być podarunkiem."

płyta na dzisiejszy wieczór: "Windą na szafot" - Miles Davis



komentarze archiwane

2007-05-11 15:57:37
tomies
Wolę np "Do utraty tchu" niż noir a Milesa w towarzystie Bird'a i Trane'a...jednakże wrażenie pozostawił
(a "Ślicznotka" ?)



2007-05-11 01:12:23
magdandena
Widziałam go parę razy, zawsze robił wrażenie - duszny, niespokojny, mroczny...
Ma u mnie ciepły kątek w pamięci, razem z Widmem Clouzota



2007-05-10 13:50:22
tomies
we wtorek go obejrzałem - późno, po siedemnastu latach za płytą