Wracając z pustym baniakiem z zamkniętego źródełka poczułam nagłą potrzebę wykonania tzw. fikołka czyli tego co na lekcjach fizkultury nazywano przewrotem w przód.
Po drodze próbowałam przypomnieć sobie, kiedyż to ostatnio wykonywałam ów przewrót i wyszło, że chyba w ogólniaku.
Udało mi się pohamować chęć sprawdzenia natychmiast jak to jest tak fiknąć po tylu latach.
I słusznie, bo pojawił sie przechodzień, którego mogłam nastraszyć, bo przecież nie codziennie chyba widuje się o 1 w nocy osobę płci żeńskiej wykonującą fikołki na chodniku
Sprawdziłam natychmiast po przyjściu do domu, było fajnie, polecam :)
wtorek, 22 maja 2007
fikołek
Autor:
magdandena
o
01:15:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz