czyli anihilacja worka kocich trocin.
Były, no przecież były! Idę jak po swoje, otwieram garderobę i co? I nic! nie ma!
Zamiast - 2 torby penne rigate, przecież nie wsypię makaronu kotom do kuwety!
I tak to cały misterny plan pt. leżę do góry kołami dzień cały i nawet na basen nie idę wziął w łeb... Na szczęście przynajmniej nikt mnie dzisiaj nie rozpłynął, ale woda była zimna błee
Wycieczce towarzyszył Lech Janerka i "Fiu Fiu..."
niedziela, 6 maja 2007
Granda ze skandalią
Autor:
magdandena
o
16:27:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz