sobota, 5 maja 2007

zielone górą!

medal należy mi się jak nic!
Przeżyłam! Próbowano mnie rozpłynąć, ale nie dałam się! (jeśli jest rozjechać to i rozpłynąć być powinno)
Zdecydowanie wolę pływać z terminatorami, niech już sobie stroją te straszne miny, co mi tam, przynajmniej panują nad ruchami i nie drapią niewinnych.
Nie żebym niedotykalska była, ale tak na basenie? przy ludziach?

A co robią dziewczynki zamiast tego co robić powinny? - kupują 5 kg mrożonego zielonego, a i jeszcze komplet nowych sztućców (kto do cholery zjadł wszystkie łyżeczki w tym domu!).
I oczywiście nie patrzą jakie tagiatelle wzięły z półki, no zgadnij jakie? Oczywiście zielone, a zwykłe miały być!
Żeby nie było monochromatycznie, to jeszcze Malbec do kompletu, tak na wszelki wypadek, aaaa i jeszcze czosnek, zapomniałabym o czosnku.
Teraz nic mi już nie straszne - z zapasem brokułów i szpinaku mogę stawić czoła wszystkiemu!

Powrót z zakupów sponsorowała płyta Portishead - "Dummy"
nowe motto z resztą też...

Brak komentarzy: