czyli dążę do ideału...
nie da się ukryć, bardziej jestem ostatnio w pełni niż w nowiu, na dodatek użyszkodnicy robią co mogą (hmmm, pochłonąć te jeżyki, co je wczoraj dostałam, czy poczekać?).
sama minimalizuję wydatki energetyczne jak tylko się da, choć czasem trzeba się jednak ruszyć, bo przez net nijak nie da się wyrozumieć.
pójdę chyba na wycieczkę do plusa*, bo kusi mnie rzucenie starego operatora, lecz na stronie zapętliłam się totalnie. pokonana zostałam przez meandry umowy minutowej**, a przecież nie jestem masą ciemną i nawet samochód ubezpieczam via net, zza biurka nie wypełzając nawet!
naprawdę zwariować można od porównywania ofert telecomów, jeszcze trochę i odwiozą mnie w plecionce na pankrac...
* na ideę obraziłam się wieki temu i niech tak zostanie, przynajmniej jeden żłób do wyboru mniej...
** o ja gooopia, regulaminy czytam, a tam jakieś taryfy kubali się krzyżują z minutami, bosh, kto to jest kubala ja sie pytam??
środa, 30 lipca 2008
dobry admin to tłusty admin
Autor:
magdandena
o
14:31:00
1 komentarze
wtorek, 29 lipca 2008
remanent
czyli zdjęcia w telefonie przeglądam...
i wraca pytanie (wciąż bez odpowiedzi niestety) - czy parkując motocykl trzeba kupić bilecik? a jeśli tak to gdzie go wetknąć?
Autor:
magdandena
o
11:45:00
0
komentarze
poniedziałek, 28 lipca 2008
wróciłam
i co z tego?
spać chce mi się wciąż, pracować ani trochę za to...
najgorsze, że czeka mnie spręż w piątek, a tu najchętniej zagrzebałabym się w misie gumowe, powiedzmy z akuninem (tak, tak, z miał rację czyta się to lekko, łatwo i nawet przyjemnie, łyknęłam ostatnio trzech erastów bez wewnętrznego fuj).
a propos zagrzebywania się, cymkot jest absolutnie bezbłędny, ostatnio udawał, że jest mną, nawet pod kołderkę się wpasował :)
Autor:
magdandena
o
13:55:00
0
komentarze
środa, 16 lipca 2008
mam wiadro pełne szczęścia
czyli kolorowej mozaiki, z której ułożę pewnie blat w łazience.
wszyscy pukają się w czoło, że niby taka mrówcza robota, ale ja cieszę się jak dziecko i najchętniej zaczęłabym już teraz.
ale nie zacznę, bo przecież muszę sie spakować - jutro rano śmigamy przecież do q....
Autor:
magdandena
o
11:52:00
0
komentarze
poniedziałek, 14 lipca 2008
duże ufff
czyli oddałam indeks i ostatnią xsiążkę zaległą i niniejszym rozpoczęłam wakacje.
wesoło rozpoczęłam, bo od formatu dysku w qrczaku (och, jaki piękny żółty paseczek na niebieski tle, no i ten opis - instalator kopiuje pliki...), ale nie było to nic nagłego, o nie, qurczak miał to obiecane już od dawna i wreszcie sie stał, hihihi.
a jak dobrze pójdzie, to również stanie się nowy blat pod umywalkę w łazience, bo sz udało się namierzyć wiadro z mozaiką, radość duża...
Autor:
magdandena
o
12:51:00
0
komentarze
czwartek, 10 lipca 2008
władca zaworów
czyli nie piszę, bo sił mi brak
a czemu?
bo:
niewyspanam chronicznie
odbija mi się wciąż kawałkami wiedzy niestrawionej (i niestrawnej niestety...)
p zalepia dziurę w łazience, a złośliwi zakręcacze zakręcają wtedy wodę wszędzie więc się kurzy i jest błeee, że o sprzątnięciu potem nie wspomnę, a brudnemi łapkami w qrczaka klepac nie będę
i jeszcze na dodatek wymyśliłam sobie wycięcie kaloryfera w kuchni, a to okazuje się byc droga przez mękę i to kosztowna.
więc nie piszę, żeby nie było, że zrzędzę...
Autor:
magdandena
o
15:29:00
0
komentarze