niedziela, 13 maja 2007

a może helikopter

byłby rozwiązaniem wielu problemów? A teleporter to już większości...
Kiepskiego fengszuja miał dzień dzisiejszy - deszcz, kucie i upiorny korek w mieście całym.
Odcinek, który zazwyczaj pokonuje szczęśliwą w 12 do maks 25 min (jeśli jest ruch w mieście) zajął mi dzisiaj godzinę!
10 min piechotą od celu porzuciłam wehikuł i udałam się pieszo (i tak nie dałoby sie tam wjechać, bo remont i ulica pozornie zamknięta*).
Zdecydowanie powinnam zostać przy komunikacji miejskiej - jazda w korkach samochodem doprowadza mnie do szału! Tramwaje i metro, to powinien być mój typ w ciągu tygodnia - samochodem tylko w weekend, ew. po zakupy.

*ulica pozornie zamknięta, albowiem ku zdziwieniu obserwatorów na zamkniętej ulicy pojawiła się taksówka, dojechała do osłoniętego połaciami blachy falistej wykopu i...
tak, zaczęliśmy zastanawiać się wpadnie czy nie wpadnie? Ostatecznie kierowca wycofał się, ale przez chwilę sprawiał wrażenie skłonnego rozpędzić się i przefrunąć nad wykopem. Samyego Naceri naoglądał się czy co?


Podróż pomagała przetrwać płyta "Blue Lines" Massive Attack
Napięcie po całodziennej walce z rzeczywistością usiłuje znieść Don Angelho Premium Manzana Licor Fino

Brak komentarzy: