ale trzeba spróbować :)
bo przecież przestrzeń jest informacją i może przez sen jakoś posiądę umiejętność całkowania przez części...
nawiedziła mnie S., było jedzone, pite, słuchane nowej Apteki - wrażliwym nie polecam do posiłków, teksty nie nadają się do obiadu, i to wcale nie ja tylko Cz. zwróciła na to uwagę - starego Grabaża też zapodawano
I myśl się ulęgła coby pójść poskakać gdzieś, bo przecież tak pięknie na świecie, ale lenistwo pchnęło najbliżej domu, a tam puuustki, nic się nie dzieje, w fotele powtapiani znudzeni ludkowie, no zgroza, całe forty trącące z lekka kostnicą, brrrr...
dość, że każda grzecznie oddaliła się do domu i tak to zaliczyłam zupełnie niechcący zdrowy, wieczorny spacerek :D a teraz grzecznie powieszę pranie i odżegluję w niebyt
Wokół roi się od przerażających osobników (a może przerzynających, sama już nie wiem), klimat w sam raz by posłuchać starych dobrych dusicieli,
więc Panie, Panowie, do snu kołysze dzisiaj The Stranglers!
piątek, 25 maja 2007
jedna taka szansa na 100
Autor:
magdandena
o
00:30:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz