Niniejszym przyznaję sobie medal za wytrwałość - wytrwale od tygodnia pływam - dzień w dzień (ok, ok, wczoraj miałam przerwę, ale zupełnie zasilanie padło mi wewnętrzne).
I nawet Inflancka nie zabiła we mnie woli walki
To wszystko przez naiwną wiarę, że może zrobili tam remont i miałabym blisko z pracy, no i ma 50 a nie 25, więc przedwczoraj rzutem na taśmę zmierzyłam się z balonem.
Skończyło sie remisem - 1,5 km przepłynęłam ale więcej mnie tam nie zobaczą, jest prawie tak samo paskudnie jak przed laty brrr.
Dzisiaj też próbowałam zdradzić macierzystą nieckę, ale sie nie udało, nie wiem jak to zrobiłam, ale basen na Esperanto schował sie przede mną. Naprawdę! Nie wiem co o tym myśleć, szukać następnym razem w GPS wyposażona, czy odpuścić? Zobaczymy...
Dość, że grzecznie poturlałam się tam, gdzie zwykle i nawet z terminatorem pływałam na jednym torze! Ruszał się tak, jakby oddychał wodą i miny robił straszliwe. Ale nie bałam się, nie nie, podziwu byłam pełna, bo aż przyjemnie było patrzeć jak odbijał się od ścian, nie to co ja i moja nudna żabka. Pływał w szalonym tempie, czego normalnie nie znoszę, bo zazwyczaj tacy drapią, kopią itp. Szkoda, że basen tylko 25m, bo nie miał szans się rozpędzić.
myśl na stronie: Czego to człowiek nie zrobi, żeby nie robić tego, co powinien
lodówkę umyje, przez telefon pogada, notkę na blogu powiesi ...
płyta na dzisiejszy wieczór: Nils Petter Molvaer "Recoloured"
dziękuję B. za to, że podarował mi tę płytę zanim zniknął z mego życia (za co należą mu się podziękowania największe)
komentarze archiwalne
2007-05-08 02:14:42
misterxman
Ba... ja nawet ją przeczytałem! Czego to człowiek nie zrobi, zeby nie zrobic tego co powinien. Nie powiem, z przyjemnością prawdziwą. Czuję przez słowa twarde jądro jasności.
piątek, 4 maja 2007
Ale dzielnam!
Autor:
magdandena
o
21:39:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz