czyli wystarczy chwila nieuwagi albo kilka dni nieobecności.
coś zdechło w chatynce. nie wiem kiedy, nie wiem gdzie, ale że zdechło to niemal pewne.
pobieżny przegląd na okoliczność występowania corpus delictum wykazał brunatnoczerwone rozbryzgi w kuchni, ale podobno to tylko ślady po koktajlu truskawkowym w wykonaniu cz. dalsze poszukiwania doprowadziły do zupełnie nieoczekiwanego odnalezienia zaginionego jakiś czas temu dummy i wybuchu dzikiej radości. postanowiłam nie szukać dalej. przyjdzie czas, samo się znajdzie.
poniedziałek, 1 czerwca 2009
w poszukiwaniu denata
Autor:
magdandena
o
11:12:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz