czyli na drugie mam trąba powietrzna.
powinnam się poważnie zastanowić nad sobą zanim wykończę wszystkich dookoła. rozumiem, że był upał, korek i zupełnie zapomniałam o radzie wydziału, ale jednak czasem mogłabym odpuścić.
oczywiście jak zwykle się udało chociaż ania_z_zielonego_wzgórza miała przerażenie w oczach*, a zombiolot na znak protestu** odpadł sobie tablicę rejestracyjną, na szczęście bez poważnych konsekwencji, bo czujny współużytkownik drogi poinformował nas o tym niezwłocznie i zguba pojechała dalej.
jednak na radę wydziału wpadłam przed rektorem, a dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności udało się wtaszczyć to przeklęte ustrojstwo na górę zanim rozpętała się burza.
z myślą o wszystkich wkręconych w akcję kanapa i nie tylko stary dobry joe cocker, choć jeśli ktoś sobie życzy, może być również oryginał.
jest jeszcze kravitz specjalnie dla c, z mojej ulubionej płyty mama said, oczywiście utwór 3...
* cudowna materializacja dwóch osiłków oszczędziła jej widoku przypadkowego mieszkańca przygniecionego przez zepchnięty ze schodów klamot.
** rozumiem, że kanapa mogła być nie w jego guście, ale naprawdę nie musiał robić takich scen...
piątek, 26 czerwca 2009
dziewczynka w dużym żółtym samochodzie
Autor:
magdandena
o
11:15:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Och, ależ nie przejmuj się zbytnio droga M! Chirurgia urazowa poczyniła w ostatnich latach znaczne postępy... ;-)
Prześlij komentarz