czyli rozterki scrabblisty...
mijając knajpę rzucam od niechcenia wzrokiem na wypisane kredą na wystawionej tablicy menu:
PASZTET
Z DZIKA
Z TRZEMA
dalej jakoś chyba niewyraźnie, bo nagle zaczynam zastanawiać się co to za zwierzę* ten trzem???
* no dobra, ja wiem, że są tacy co jadają pasztety z soi albo inszych fasoli, ale ja się do nich nie zaliczam, choć nie powiem, zdarzyło mi się wyprodukować kilka takich pasztetów sojowych swego czasu, ale czegóż to się nie robi w zaślepieniu uczuciem...
poniedziałek, 19 stycznia 2009
menu
Autor:
magdandena
o
21:05:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz