sobota, 22 marca 2008

świat zewnętrzny

wypucowali samochody, namalowali jaja, paradują dumnie dzierżąc koszyczki, życzą świąt, pytają czy już poświęcone.
przemykam pomiędzy nimi, czapka na oczach, ja tylko po gazetę, bolą mnie plecy, dajcie mi spokój...
w domu nie lepiej, futrzasty wypłosz z atakiem histerii, pewnie antycypuje porzucenie. telefon przewierca mózg, żąda natychmiastowego ogarnięcia się i przepisu na ciasto marchewkowe z netu. nie, nie wzięłam lapa, przepisz i przywieź, a w ogóle to czemu jeszcze cię tu nie ma?
rozważam odcięcie łączności, plecy bolą nadal, kurtyna opada...

Brak komentarzy: