czyli rano odkryłam na stojaku niejakiego amona tobin'a blade mam pojęcie skąd się tam wziął, ale już wiem, że jeszcze nie raz posłucham płyty permutation.
wieczorem też było miło, udałyśmy się z cz posłuchać dwóch pań. pani pierwsza dała całkiem miły koncercik, nawet po polsku trochę było ku uciesze gawiedzi, a potem się zaczęło..
uczciwy kawałek muzyki, trochę tylko na koniec siadło nagłośnienie, cz zaś zapadła na basistę, mam nadzieję że jej przejdzie :)
ale szczęśliwa była niemożebnie, bo przecież kasia to zdecydowanie jej ulubiona polska wokalistka...
środa, 12 marca 2008
wtorek muzyczny
Autor:
magdandena
o
00:21:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz