poniedziałek, 10 marca 2008

jej przenikliwość...

konwersuję wirtualnie z małym m, co to na maderze aktualnie wcina owoce filodendrona, marudzę jej odrobinę
ja: tylko mam problem, miałam się zakochać zimą, a tu tylko niecałe 2 tygodnie, a kandydata brak :(
ale nic to, poradzę sobie pewnie znowu...
chyba że przywieziecie jakiegoś z madery
m: coś ściemniasz z tym brakiem
filodendrona? bo innych brak, tylko niemieccy turyści, nieco starsi wiekiem - dodajmy
ja: właściwego!!
może bogaci? mam podobno tym razem wyjść za mąż dla pieniędzy...
m: byłaś u wróżki?
ja: nie, s tak twierdzi z cz razem...
że już było z miłości teraz dla kasy
m: to one Cię nie znają?!? nie zmusisz sie do tego

cholera, najgorsze, że ona ma rację...

Brak komentarzy: