czyli chyba muszę wygrzebać te cholerne stosy papierzysk i zacząć wypełniać pita. cieszę się jak dziecko, zwłaszcza po upojnej godzinie spędzonej na poczcie, skąd wyrwałam aż trzy pitokwity.
miałam nadzieję, że to już ostatnie, ale nie, jeszcze jeden wisi, takie parszywe to życie freelancera...
wtorek, 11 marca 2008
ja pitolę
Autor:
magdandena
o
14:16:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz