czyli mały m robi zakupy przedwyjazdowe.
żaliła się biedna wirtualnie
m: u mnie źle, bo muszę jeszcze pojechać do sklepu, a leń mnie dopadł...
ja: mogę ci jakoś pomóc??
m: chyba nie... chyba, że chcesz w nocy jeździć po tesco i aptekach dla narkomanów:(
ja: dla narkomanów??
m: no bo kto w nocy robi zakupy w aptece...?
ja: ty, ja, połowa populacji...
m: wszyscy to narkomani
albo narkoleptycy albo ich odwrotność:)
ja: jeśli będzie ci raźniej mogę wziąć udział w wycieczce :)
właśnie sie przecknęłam z ataku narkolepsji
odpaliłam szczęśliwą, pognałam na drugi koniec miasta i było ok, bo:
- udało się uratować najmniejszą m świata przed upiornym kocykiem w kolorze puder-róż
- przemknęłam po dwakroć przez most na wiśle, a miasto wyglądało bardzo inspirująco
- patrząc na stada tramwajów ściągające do zajezdni przypomniałam sobie starą, ukochaną płytę wagla i ...godzinę, kiedy rośnie trawa, a myśli się starzeją... chociaż to akurat było o piątej rano, a nie o kwadransie przed północą
- dotarło do mnie, po czym poznam, że się zestarzałam - to stanie się wtedy, kiedy przestanę mieć ochotę na takie spontaniczne wycieczki...
czwartek, 6 marca 2008
tesco i apteki dla narkomanów
Autor:
magdandena
o
00:18:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz