niedziela, 16 marca 2008

suszonych pomidorów brak

donosi mały m z madery. ale za to są świeże, chociaż ona wybrzydza, że woli nasze sierpniowo-wrześniowe.
a ja ledwie żywa zwalczam lodowatość stóp bursztynem krymu - leżakowanym 3 lata w dębowych beczkach. bo madery w chatynce chwilowo brak :)

Brak komentarzy: