donosi mały m z madery. ale za to są świeże, chociaż ona wybrzydza, że woli nasze sierpniowo-wrześniowe.
a ja ledwie żywa zwalczam lodowatość stóp bursztynem krymu - leżakowanym 3 lata w dębowych beczkach. bo madery w chatynce chwilowo brak :)
niedziela, 16 marca 2008
suszonych pomidorów brak
Autor:
magdandena
o
22:45:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz