niedziela, 17 lutego 2008

zaskakujące zwroty akcji

czyli miał być spokojny wieczór i fondue, a skończyło się na live act minimal w wykonaniu m.in. osobnika w przebraniu terrorysty palestyńskiego, że o królu lwie nie wspomnę...
człowiek wychodzi z domu nie mając bladego pojęcia, że już kilka godzin później będzie straszył na parkingu pewnego supermarketu uzbrojony w złoty spray (pozdrawiam pana o oczach jak pięciozłotówki:))

a potem powiesi się na nim jakieś zadropsione dziecko nadające non stop o zaletach piercingu i implantów i posypujące wszystkich brokatem, brrrrr...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy Ty pod iluzjonem byłaś, że panowie przebrani za terrorystów Cię nachodzili? W zeszłym tygodniu takowi tam urzędowali.

magdandena pisze...

ja dementuje, to byl jakis super hiper dj imporzowany niewiadomo_skad!!!