czyli nie poddam się tak łatwo...
mam w nosie to, że dziwnie łamie mnie w człowieku i trochę za ciepła jak na normy jestem. przecież ciało jest tylko narzędziem i nie będzie mi tu stawało okoniem :)
mam napięty harmonogram na najbliższe dni, więc ptaszysko i krowi ochłap były preparowane jak należy przez cztery godziny i jutro zamierzam obudzić się młodym bogiem (a właściwie młodą boginią), ot co!
środa, 13 lutego 2008
znowu rosół
Autor:
magdandena
o
19:54:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz