czyli rozmawialiśmy wczoraj z dużym i małym o jedzeniu.
małego podobno zawsze zrazami, nie powiem, trochę mnie zadziwiła.
typu dużego niestety nie pomnę.
a ja, ja jak w dym pójdę za plackami ziemniaczanymi (przy sałacie potrafię jeszcze nad sobą zapanować, ale placki - umarł w butach!)
przypomniawszy to sobie zadzwoniłam do mamy i zamówiłam placki na piątek, wykręcała się trochę, więc zobaczymy...
środa, 6 lutego 2008
czym można mnie przekupić
Autor:
magdandena
o
22:59:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz