środa, 6 lutego 2008

plany sobie, życie sobie

czyli odbębniłam tylko jeden punkt planu, ale za to fajnie było. a jałowiec w kapuśniaku po prostu rozłożył mnie na łopatki...
ja kcem jeszcze!!!
przy okazji okazało się, że small change toma waitsa idealnie pasuje do lektury bukowskiego, nie wiem czemu z resztą.

Brak komentarzy: