czyli po co mi trzy poduszki.
primo jest oczywiste - do pisania i czytania w łóżku, ale secundo...
przecknęłam się w nocy skulona, z lekkim poczuciem dyskomfortu. coś posapywało w mym mózgu. otworzyłam oczy i zobaczyłam morświna kołami do góry na poduszkach nade mną. wzdychając przez sen wyglądał jak kwintesencja błogości, delikatnie, by go nie zbudzić, przekręciłam się na drugi bok i zasnęłam...
poniedziałek, 11 lutego 2008
rozczulający spaśluch
Autor:
magdandena
o
10:37:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz