czwartek, 28 lutego 2008

bez zmian

czyli wiatr wieje, głowa boli.
dookoła coraz nieznośniej, cymkot od rana histeryzuje z powodów bliżej nieokreślonych, nawet miłego zazwyczaj mangowego pana coś pogryzło. może to napięcie nabrzmiałych pąków, oczekiwanie na liście, na wiosnę, na to, żeby wreszcie przestało wiać?
dobry moment na mroczno-masochistyczną pidżamę

...Browarne bulwary, miejsca poniżeń
Tu samobójstwo smakuje jak opium
Serca to dziesiątki dla noży i butów
Moje serce jest numerem dziesiątym
I kop mnie jeszcze, i tak nic nie czuję
Przecież kopiesz obłok
Nie słyszę już sygnałów karetek pogotowia
Histerycznego pisku opon

ulice jak stygmaty- absolutne rarytasy, utwór 14

Brak komentarzy: