czyli wiatr wieje, głowa boli.
dookoła coraz nieznośniej, cymkot od rana histeryzuje z powodów bliżej nieokreślonych, nawet miłego zazwyczaj mangowego pana coś pogryzło. może to napięcie nabrzmiałych pąków, oczekiwanie na liście, na wiosnę, na to, żeby wreszcie przestało wiać?
dobry moment na mroczno-masochistyczną pidżamę
...Browarne bulwary, miejsca poniżeń
Tu samobójstwo smakuje jak opium
Serca to dziesiątki dla noży i butów
Moje serce jest numerem dziesiątym
I kop mnie jeszcze, i tak nic nie czuję
Przecież kopiesz obłok
Nie słyszę już sygnałów karetek pogotowia
Histerycznego pisku opon
ulice jak stygmaty- absolutne rarytasy, utwór 14
czwartek, 28 lutego 2008
bez zmian
Autor:
magdandena
o
14:25:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz