czyli znowu sporty ekstremalne uprawiam chyba.
przekraczam granice, obserwuję, analizuję. z rozmysłem ryzykuję i przyglądam się sobie, zastanawiam jak to jest. i im dłużej się zastanawiam, tym bardziej jest tu i teraz, a nie tam i wtedy, zwłaszcza przyszłość, ona jest zupełnie nieogarnialna...
odpowiedziałam dzisiaj na dużo pytań o życiowe wybory, nie wiem, czy zadająca pytania zrozumiała cokolwiek, nie wiem również, czy ma to jakiekolwiek znaczenie.
wyszłam spokojna, zadowolona, bez ciśnienia i zachłystu, nie do końca rozumiałam entuzjazm a, która cieszyła się jak dziecko, mówiąc, że będzie ściskać palce do skutku.
wyszłam i nie czekając czekam na telefon, na chemię (nie nie taką kapiącą na szczęście tylko taką między ludźmi), na wiosnę, na kogoś, na śmierć...
wtorek, 26 lutego 2008
eksperymenty
Autor:
magdandena
o
02:07:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz