od czasu kiedy spełniłam ostatnie marzenie, a było to równo pięć lat temu, czułam pewną pustkę. no bo jak to? tak bez marzeń? przemknęło mi co prawda jedno marzenie, ale takie malutkie, nic specjalnego.
i nagle dzisiaj oświeciło mnie! już wiem! chciałabym żeby wreszcie ktoś porządnie posprzątał chatynkę, ale tak totalnie, wszędzie, nawet za xsiążkami, a potem, żeby utrzymywał ten stan posprzątania bez mojego przesadnego udziału.
bo przecież nawet wydepilowanie futrzastych nie rozwiąże problemu zastarzałej powłoki kurzu w wielu miejscach...
piątek, 29 lutego 2008
mam! jednak mam!
Autor:
magdandena
o
00:17:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz