czyli ...Nie wiem, a chciałbym wiedzieć / W informacji też nie wiedzą / Dokąd zmierza świat...*
cztery mniejsze lub większe kryzysy zaprzyjaźnionych związków w ciągu tygodnia, to chyba ciut za dużo jak na moje skołatane nerwy. do tego telefony od tych, którzy potrzebują odpowietrzenia, bo sklęśli psychicznie z powodów innych.
najlepsza była s, która dzwoniąc z pytaniem, kiedy do niej dotrę, nawet słowem nie zająknęła się, że pierwsze o co potknę się w korytarzu, to jej spakowane rzeczy!
*L.Janerka
sobota, 9 lutego 2008
burzliwy początek roku szczura
Autor:
magdandena
o
10:09:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz