leżałam wpółżywa i zupełnie nie miałam siły wstać i wtedy zadzwonił telefon-wybawca. przełożono spotkanie na które miałam się wkrótce zacząć czołgać (bo w obecnym mym stanie raczej trudno mówić o chodzeniu).
ucieszona obróciłam się na prawy bok, a gdzieś w przestrzeni pojawiła się piosenka na dzisiaj.
na taki deszcz za oknem i ogólne wykończenie klaus mitffoch psuje jak ulał, zwłaszcza
...Nie jestem żywy | Jestem nieżywy nie ma mnie nie nie...
wtorek, 22 stycznia 2008
życzenia się spełniają
Autor:
magdandena
o
10:32:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz