najpierw poważny pułkownik - przygotowałam się jak należy - pazury polakierowane drapieżnie, półpancerz praktyczny przywdziany.
wieczorem postrzyżyny, a przedtem panga pieczona, co było niezłym pomysłem i nawet ż, który ostatnio grymasił, pałaszował aż mu sie uszy trzęsły (s była wściekle głodna, więc jej pomruki sie nie liczą).
podsumowując było przyjemnie - wszystkie trzy panie m (bo s tak naprawdę też jest m) mają nowe fryzury, a s dodatkowo ma french manicure (zadebiutowałam jako manikiurzystka hihihi)
środa, 30 stycznia 2008
dzisiejszy dzień sponsorowała literka p
Autor:
magdandena
o
00:30:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz