zakupy zrobiłam w tempie błyskawicznym, przytaszczyłam na górę, rozmieściłam gdzie trzeba i opadłam z sił. doczołgałam się do łózia, wsadziłam nos w lekturkę i tyle mnie widziano...
porządki odwołane do jutra powiedzmy, może pojawią się lepsze pomysły niż ten, zgłoszony przez t, który proponuje zaangażować do pomocy sąsiada z góry. nie pójdę na to, w łazience akurat nie jest aż tak źle...
sobota, 26 stycznia 2008
muszę się przyznać
Autor:
magdandena
o
18:19:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz