dużo niespodzianek, nagłych zwrotów akcji i dobrych życzeń.
najpierw nie wierzę oczom własnym, przecież ona jest w hamburgu!
a przynajmniej była tam wczoraj i miała zostać do nowego roku.
oczywiście hulanki szalone i swawolne, lecz nie tylko, bo przecież jakże inspirujące wędrówki pod stupę i polsko-buriackie rozmówki (czy ja naprawdę rozumiem po rosyjsku??)
do tego jeszcze szybkie sprawdzenie, że życzenia się spełniają (j, uważaj na prosiaczka i kaloryfery, ale z tym prince'm to ci sie udało przednio!)
a na koniec, czyli ok. 7 próbka buddyjskiego raju na 3 osoby, 2 łyżki, miskę sałatki i kotleta, łyżki były co prawda krótkie, ale i tak dużo radości...
wtorek, 1 stycznia 2008
od czego by tu zacząć?
Autor:
magdandena
o
22:13:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz