boli mnie głowa, dosyć konkretnie mnie boli :(
te futrzate wredoty drą się jak opętane, może urwę im ogony jednak?
mały m podstępnie zwabił mnie na kolację, żeby duży mógł wreszcie skończyć przy mym skromnym udziale pewną upartą butlę havana club blanco (dzwonił do skutku, ku radości pana r odebrałam telefon w czasie kolosa, powinnam się wstydzić :)udało się, nawet zahaczyliśmy o anejo especial, a po drodze orżnęli mnie w scrabbelki
ale zabawa była pyszna, chociaż rano duży nie wyglądał lepiej niż ja (a ja zdecydowanie jak przez okno...)
piątek, 25 stycznia 2008
krókie podsumowanie
Autor:
magdandena
o
10:45:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz