czwartek, 3 stycznia 2008

rzeczywistość skrzeczy

wychodzą koty z piwnic i śmietników...
a tak serio to majestatycznie opuszczają swoje legowiska, trochę im zazdroszczę, bo one tylko do kuchni, a ja muszę ze światem zewnętrznym skonfrontować się dzisiaj :(
choć wolałabym zostać...
wczoraj g. przywiozła myszkina na przechowanie, ale nawet jemu nie chce się dzisiaj nic, poleguje na fotelu i nawet nie śpiewa specjalnie, że o gonieniu fin i cym kota nie wspomnę...

Brak komentarzy: