wychodzą koty z piwnic i śmietników...
a tak serio to majestatycznie opuszczają swoje legowiska, trochę im zazdroszczę, bo one tylko do kuchni, a ja muszę ze światem zewnętrznym skonfrontować się dzisiaj :(
choć wolałabym zostać...
wczoraj g. przywiozła myszkina na przechowanie, ale nawet jemu nie chce się dzisiaj nic, poleguje na fotelu i nawet nie śpiewa specjalnie, że o gonieniu fin i cym kota nie wspomnę...
czwartek, 3 stycznia 2008
rzeczywistość skrzeczy
Autor:
magdandena
o
13:54:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz