poniedziałek, 14 stycznia 2008

kto nigdy nie jadł śniadania w łóżku

ten nie wie co znaczy spać na okruszkach przeczytałam gdzieś kiedyś, zaiste prawda to pomyślałam próbując zatrzeć ślady śniadania...

tym razem j pyta o zajęcia xsiężniczek w wieżach, cóż one robiły tam na xsięcia oczekując (oczywiście poza hodowaniem pukli złotych zazwyczaj, aby było po czym wspiąć się do uwięzionej).
a ja od razu nie wiedzieć czemu jabbersmoka mam przed oczyma i tynk brunonowi wątpliwemu do zupy wpadający (tak to chyba było, nie widziałam dawno, oj dawno tego filmu).

i miast testem jarque-bera zająć się jak należy zastanawiam się, które tłumaczenie jabberwocky pasuje mi najbardziej i znowu wychodzi na to, że słomczyńskiego:

Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
Peliczaple stały smutcholijne
I zbłąkinie rykoświstąkały.

Ach, Dżabbersmoka strzeż się, strzeż!
Szponów jak kły i tnących szczęk!
Drżyj, gdy nadpełga Banderzwierz
Lub Dżubdżub ptakojęk!

W dłoń ujął migbłystalny miecz,
Za swym pogromnym wrogiem mknie…
Stłumiwszy gniew, wśród Tumtum drzew
W zadumie ukrył się.

Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Raz-dwa! Raz-dwa! I ciach! I ciach!
Miecz migbłystalny świstotnie!
Łeb uciął mu, wziął i co tchu
Galumfująco mknie.

Cudobry mój; uściśnij mnie,
Gdy Dżabbersmoka ściął twój cios!
O wielny dniu! Kalej! Kalu!
Śmieselił się rad w głos.

Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
Peliczaple stały smutcholijne
I zbłąkinie rykoświstąkały.*


Jabberwocky, Lewis Caroll / Dżabbersmok, Maciej Słomczyński

Brak komentarzy: