wtorek, 14 kwietnia 2009

psiakrew

czyli solidarność jajników.
nie rozumiem czemu piękne, mądre i dobre kobiety wiążą się z takimi palantami*! wiem, wiem, można by użyć jakiegoś mniej prostackiego określenia, ale niestety nie stać mnie dzisiaj na to. dzisiaj jestem wściekła.
ale jak mam się nie wściekać, jeśli jednego dnia dowiaduję się, że ojciec pewnej niespełna trzyletniej damy już nie mieszka z nią i jej matką, a matka parę lat starszego gentlemana poważnie rozważa rozstanie z jego ojcem?
byłam na ich ślubach, pamiętam, jak rodziły się te dzieci, pamiętam niestety również, jak szczeniacko zachowywali i wciąż zachowują się ich ojcowie.
i anielską cierpliwość matek, które opiekowały się maluchami, gotowały, prały, prasowały, sprzątały i jeszcze przy okazji pracowały na pełen etat zawodowo, (często utrzymując całą rodzinę).
i swój bezbrzeżny podziw, że można tak bardzo rezygnować z siebie i znosić to wszystko z taką łagodnością. tylko jak długo można? wygląda na to, że matki polki już nie dają rady, coś pęka trwale i nieodwracalnie. patrzę dookoła i nie widzę związku, który byłby szczęśliwy, cholera, czemu???
dobrze, że nie mam syna, bo gdyby okazał się podobny do moich kolegów, niewykluczone, że bym go udusiła...

* to jest stereotyp oczywiście, ale ja naprawdę długo próbowałam znaleźć wśród znanych mi osobiście par odwrotny przypadek i okazało się, że znam tylko jeden!

1 komentarz:

cz pisze...

Doceniaj to, że masz taką córkę a nie inną. Może i jest straszna, ale za to kochana i wątpię aby zachowywała się jak Twoi koledzy.