czyli którędy po kwiat paproci?
d zacięła się w chatynce, zamek czasem się narowi, ale wystarczy go czule pogłaskać tu i ówdzie i współpracuje z powrotem. niestety trzeba wiedzieć jak, a wiedza ta nie była d dana. kiepsko przekazuje się ją również przez telefon, więc pognałam do chatynki obłaskawić znarowione żelastwo.
wkrótce mknęłyśmy środkami masowego rażenia ciesząc uszy współpodróżujących rozmową o tym, jak być piękne na wiosnę.
a, i gdybyś spotkała skrzyp polny... d zawiesiła głos, popatrzyła na mnie badawczo i natychmiast dodała
nie, nie zrywaj!!! kup!
po czym obie ryknęłyśmy śmiechem, czego i tobie czytelniku życzę, bo śmiech to zdrowie, a kto by się przejmował tym, że powoduje zmarszczki...
wtorek, 7 kwietnia 2009
aaa księżniczki uwalniam błyskawicznie
Autor:
magdandena
o
11:50:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz