czyli nie wiem jak dobudzić śpiąca królewnę.
ziewając jak smok (pomyliły jej się bajki, czy jak?) królewna szukała od rana piosenki porannej. niestety przychodziły do niej wyłącznie piosenki wieczorne. niektóre były smutne*, inne bardzo smutne**.
a pogodna, wiosenna i optymistyczna nie chciała przyjść i już. nie pomógł jogging po schodach, robótki ręczne z wykorzystaniem zaciskarki i skrętki, podpięcie drukarki i inne majonezy. potem królewna porozmawiała wirtualnie z k, między innymi o unoszeniu się na fali i puszczaniu sznureczków. i pogodziła z faktem, że chwilowo brak przestrzeni na piosenkę pogodną i wiosenną.
zrozumiała, że jedyne, co może zrobić, to zdrzemnąć się. gdzieś z tyłu echo niosło pytanie what is in her mind...**
* tom waits, small change, utwór 6
** lou reed, berlin, utwór 7
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
poniedziałkowe słoneczne przedpołudnie
Autor:
magdandena
o
11:14:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz