czyli skąd u licha mam te siniaki?
nie przypominam sobie, żebym ostatnio z kimś się biła. śpię sama (futrzatych nie liczę), więc nie obijałam się o nikogo przez sen. nie przewracałam się także, ani nie potykałam o meble. nie miałam również żadnych zaników pamięci spowodowanych na przykład używaniem substancji jakkolwiek odurzających.
dlatego nie widzę żadnego rozsądnego wytłumaczenia stanu mych nóg, a co gorsza jak tylko jakiś siniak zaczyna blednąć, ze zgrozą znajduję gdzie indziej jeszcze większy okaz.
brakuje mi tylko poobijanych kolan (najlepiej takich do zagencjanowania) żebym wyglądała jak siedmiolatka ucząca się jeździć na rowerze...
czwartek, 23 kwietnia 2009
jestem grzeczna, proszę mnie nie bić
Autor:
magdandena
o
22:51:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
A skąd się u mnie wzięły siniaki?! Ty to ich, w porównaniu ze mną, nie masz.
Prześlij komentarz