przekopuję chatynkę w poszukiwaniu karteczek typu post-it, walało się tego multum, a teraz jakby je diabeł ogonem nakrył :(
są tacy co mówią szukajcie, a znajdziecie, znalazłam, i owszem, 45 euro i pierścionek zaręczynowy (nie, nie, niestety nie z brylantem, ale nie z tego, jakże błahego w sumie powodu, nie poślubiłam ofiarodawcy :)
ale gdzie do cholery są te karteczki??
czwartek, 20 grudnia 2007
wykopaliska
Autor:
magdandena
o
19:40:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz