czyli kurczakowi skichało się wifi, chwilowo mam nadzieję, ale póki co zasysamy net po drucie. no i stąd nagle przypłynął smutek kanadyjczyka po przejściach
...like a bird on the wire,
like a drunk in a midnight choir
I have tried in my way to be free*
a może to wcale nie jest smutna piosenka, tylko ja ją tak odbieram, nie wiem już sama. tak, czy inaczej smutno zrobiło mi się jak cholera i mam nawet pewne podejrzenia dlaczego...
*Leonard Cohen, Songs from a Room, utwór 1
wtorek, 4 grudnia 2007
ptasia grypa
Autor:
magdandena
o
01:03:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz