dużo dobrej muzyki, duży wqrw rano, na szczęście są ludzie, bliscy bardzo z resztą, który potrafią mnie w takiej sytuacji skutecznie odpowietrzyć...
obiad rodzinny - odbyty, 
kot wielkości kojota zwiedzony (bosh! jakiż on inny od panów futrzastych i nie mam tu wcale na myśli gabarytów tylko mentalność),
kolacja w składzie międzynarodowym (menu też nie było rdzennie polskie, no bo skąd wzięły się langosze?) - udana,
i tylko sama nie wiem czemu snuje mi się po głowie stary dobry Robert Zimmerman:
... I'm not the one you want, babe,
will only let you down.
You say you're lookin' for someone
Who will promise never to part,
Someone to close his eyes for you,
Someone to close his heart,
Someone who will die for you an' more,
But it ain't me, babe,
No, no, no, it ain't me, babe,
It ain't me you're lookin' for, babe...*
*It Ain't Me, Babe, utwór 11, Another Side of Bob Dylan, 1964
poniedziałek, 3 grudnia 2007
dużo wrażeń
Autor:
magdandena
o
00:14:00
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Ciekawe skąd się wzięły???:)))) langosze - mniam:)Komios
zewsząd, zewsząd :))
Prześlij komentarz