środa, 5 grudnia 2007

coś lata w powietrzu

coś co między innymi zaraża kaszlem i prowokuje ciężkie sytuacje.
dzwoniła K., wróciła właśnie ze zdjęć, ledwo żywa zupełnie, musiało nie być lekko, jeśli wracając zatankowała diesla benzyną.

hmmm, kuchnia sprzątnięta (trzymajcie mnie, bo zabiję te śmiecące smarkule!), pranie powieszone, nawet paznokcie sobie pomalowałam, co by tu jeszcze, by umknąć histogramom?

kurczak wciąż zadrutowany, ale może dzisiaj wróci mu wifi, zobaczymy. ale i tak humor całkiem, całkiem, chociaż coraz trudniej daję sobie radę z dzieleniem przestrzeni z dzieckiem zastępczym. dziecko właściwe ma z tym problem zdecydowanie większy, może powinna posłuchać koncertów brandenburskich?

Brak komentarzy: