sobota, 1 grudnia 2007

duży sukces

czyli nie puściły mi nerwy...

a było blisko - cz. oznajmiła, że zamierza przekłuć sobie wargę, brrr.
oczywiście rozmawiałyśmy o tym wcześniej, za każdym razem niezmiennie - nie zgadzam się, poczekaj do maja, wtedy podejmiesz decyzję jako osoba dorosła również formalnie.

dzisiaj sytuacja powtórzyła się i cz. wybiegła z domu z płaczem, a ja zostałam ze smutnym przekonaniem, że będę musiała wyciągać konsekwencje, na co wcale nie miałam ochoty, choć byłam niestety zdeterminowana.

ale teraz duża ulga, bo na szczęście ochłonęła i zadzwoniła oznajmić, że przekuła sobie ucho (to mnie mniej rusza, bo jedna dziura w uchu mniej czy więcej robi mi małą różnicę) i radość, że udało się uniknąć użycia broni jądrowej...

Brak komentarzy: